Antyrakowa terapia NIA dr. Ashkara

Coraz więcej osób zgłębiających problem nowotworów dochodzi do wniosku, że rak jest skutkiem nagromadzenia w organizmie toksycznych substancji zwanych kancerogenami. To ich eliminacja, a nie walka z komórkami rakowymi powinna stanowić istotę terapii – tak uważa dr George Ashkar, twórca antyrakowej terapii NIA.

Terapia NIA, czyli Neutral Infection Absorption (metoda wchłaniania neutralnej infekcji) to odpowiedź 86-letniego dziś doktora fizyki na nurtującą go potrzebę niesienia pomocy ludziom chorym na raka. Wypróbował ją z powodzeniem na sobie, lecząc się z niezwykle groźnego nowotworu trzustki. W 2003 roku dowiedział się o potrzebie niezwłocznej operacji. Rokowania nie były dobre. Po operacji trzustki od 45 do 75 proc. pacjentów umiera w niedługim czasie po zabiegu. Ci, którzy przeżyją, poddani zostają radio- i chemioterapii. Zaledwie 3 proc. chorych dochodzi do zdrowia. Jednak nawrót nowotworu jest bardzo częsty i następuje już po kilku latach od wyleczenia.

Ashkar nie zgodził się na radioterapię i zastosował opracowaną przez siebie metodę oczyszczania organizmu z kancerogenów. Dzięki niej żyje bez raka do dziś. Jego metodę stosowało już ponad 400 osób i tylko 8 z nich zmarło. Jeśli tak jest w rzeczywistości, to świadczy to o niesamowitej skuteczności tej metody. Na jej korzyść przemawia też fakt, że jej twórca nie czerpie z niej żadnych profitów, ponieważ jest ona bardzo prosta do zastosowania i nie wymaga jakichkolwiek preparatów. Jest zatem tania i ogólnie dostępna, co może tłumaczyć niechęć środowisk lekarskich i farmaceutycznych do dra Ashkara. Na początku lat 80., kiedy to w USA zaczął propagować swoją metodę, został aresztowany, a jego działalność uznano za szerzenie szarlatanerii. Stało się tak pomimo faktu, że nie działał jako lekarz, lecz tylko edukował ludzi, wskazując im drogę do pozbycia się zabójczych patogenów. Książka, którą napisał, nie mogła być wydana w USA, więc autor przemycał ją z Armenii, gdzie ją wydrukował.
Według dra Ashkara do powstania raka przyczyniają się kancerogeny – substancje dostarczane organizmowi z zewnątrz, głównie z pożywieniem (konserwanty chemiczne, wzmacniacze
smaku itp. niebezpieczne związki) oraz promotory. Promotory to substancje powstające w naszym organizmie podczas rozpadu zdrowych komórek. Ilość promotorów gwałtownie wzrasta podczas stresu i wszelkich negatywnych emocji. Bardzo często silne traumatyczne przeżycia okazują się preludium do choroby nowotworowej. W jaki sposób działa ten mechanizm? Jeśli kumulacja kancerogenów i promotorów przekroczy pewną progową wartość, następuje szybki proces mutowania zdrowych komórek. Medycyna akademicka działa na zasadzie usuwania tych chorych komórek. Jednak patogeny w naszym organizmie w dalszym ciągu pozostają i w krótkim czasie mogą prowadzić do nawrotu choroby. O ile możemy kontrolować (do pewnego stopnia) podaż kancerogenów poprzez staranniejsze i zdrowsze odżywianie, o tyle nie mamy wielkiego wpływu na nasze emocje dnia codziennego. Chcąc zażegnać widmo choroby nowotworowej, musimy oczyścić nasz organizm ze wszystkich patogenów sprzyjających jej rozwojowi.

Zrób to sam

Do terapii NIA potrzebne będą nasiona cieciorki (odmiana fasoli), kilka ząbków czosnku, liście kapusty i czysta wyjałowiona gaza. Polega ona na oczyszczeniu limfy z kancerogenów i promotorów. W tym celu musimy dostać się do naszego układu limfatycznego. Robimy to, umieszczając na górnej części łydki plastikowy pierścień o średnicy 3 cm, w który wkładamy kilka zmiażdżonych ząbków czosnku. Zawijamy łydkę opatrunkiem i kładziemy się spać. Rano zdejmujemy opatrunek i czosnek, odkrywając wytworzony przez nas bąbel, będący skutkiem poparzenia czosnkiem. Dezynfekujemy okolice bąbla alkoholem (nie wodą utlenioną), przecinamy i usuwamy martwy naskórek. W tym momencie mamy już gotowe otwarte ujście limfy. Na miejsce to kładziemy nasiona cieciorki, która będzie naszym naturalnym absorbentem limfy wraz ze wszystkimi znajdującymi się w niej niepożądanymi substancjami. Nie ma potrzeby dezynfekować cieciorki. Przykrywamy ją jałowym opatrunkiem z gazy, w której wycinamy otwór, na który kładziemy liść kapusty, będący bezpośrednim przykryciem naszego ujścia limfy. Zachowamy w ten sposób wilgotność rany, nie dopuszczając do jej zaschnięcia. Przez pierwsze dwa dni wymieniamy cieciorkę co 24 godziny. Później robimy to co 12 godzin. Każdorazowo przy zmianie opatrunku dezynfekujemy okolice rany 75-procentowym alkoholem. Absolutnie nie wolno dezynfekować bezpośrednio rany będącej ujściem limfy.

Dr Ashkar zaleca przygotować tylko jedno ujście limfy. Wyjątkową sytuacją jest zaawansowana choroba nowotworowa, podczas której możemy otworzyć dwa ujścia – po jednym na każdej łydce. Kuracja profilaktyczna powinna, według jej twórcy, trwać dwa miesiące, natomiast w przypadku aktywnej postaci raka terapia przebiega od 6 do nawet 18 miesięcy. Pamiętajmy też o właściwym umiejscowieniu naszej sztucznie wytworzonej rany. Nie może ona w żadnym wypadku być wywołana na żyle lub w pobliżu kości.

Można powiedzieć, że terapia dra Ashkara jest rozwinięciem i naturalną konsekwencją wielu stuleci doświadczeń z oczyszczaniem limfy. Ma też kilka zalet, które stawiają ją ponad terapiami typu moxa. Przede wszystkim NIA jest bezbolesna w stosunku do moxa. Niebagatelną zaletą jest też łatwość i samodzielność przeprowadzenia jej, a także krótki czas, który poświęcamy każdego dnia temu zabiegowi.

Dla osób głęboko interesujących się medycyną niekonwencjonalną metoda dra George’a Ashkara nie jest wcale nowatorska. Okazuje się, że przypomina ona metody wywoływania sztucznych wrzodów i oparzeń stosowane przez starożytnych chińskich akupunkturzystów. Miały one na celu poruszenie i zlikwidowanie zastojów energetycznych wewnątrz meridianów (newralgicznych punktów gospodarki energetycznej człowieka) oraz oczyszczenie krwi z toksycznych substancji. Znanych jest wiele odmian takich zabiegów jak drenaże limfatyczne, masaże, ogrzewania, przypiekania moxa (wywołujące oparzenia pierwszego i drugiego stopnia) oraz wywoływanie krwawień, wraz ze znanym nam z literatury upuszczaniem krwi. Także leczenie pijawkami czy stare poczciwe bańki możemy uznać za pewną odmianę terapii NIA. W Europie niedawno jeszcze wywoływano wrzody i niegojące się rany poprzez podskórne zastrzyki z mleka. Uważano, że wraz z wydobywającą się ropą usuwamy także chorobę.

J. M.