Praktyka Leczenia Nowotworów część 3

Autor: Jewgienij Lebiediew

Trzymacie obecnie w rękach trzecią już moją książkę na temat leczenia nowotworów. Praca redakcji pozwoliła połączyć wydanie pierwszych dwóch książek, wyjaśnienia pomagające w samodzielnym zastosowaniu zawartych w nich przepisów oraz listy od czytelników, w których ludzie opisywali wydalanie infekcji, wychodzenie helmintów, przełomy (kryzysy ozdrowieńcze) i rezultaty badań wykony-wanych przed leczeniem i po zakończeniu leczenia. Zarysowuje się ogólny dla wszystkich obraz pojawienia i – co ważniejsze – obraz leczenia wieloletnich schorzeń przewlekłych. Okazuje się, że można wyleczyć praktycznie wszystko, co oficjalna medycyna nazywa chorobą nieuleczalną.

Cena brutto 38,00 zł

Wybierz wariant

  • Dostępność:
  • dużo

Wysyłka od: 5.00 zł

Praktyka Leczenia Nowotworów. Część 3. Autor: Jewgienij Lebiediew

Szanowni Czytelnicy,Trzymacie obecnie w rękach trzecią już moją książkę na temat lecze-nia nowotworów. Praca redakcji pozwoliła połączyć wydanie pierwszych dwóch książek, wyjaśnienia pomagające w samodzielnym zastosowaniu zawartych w nich przepisów oraz listy od czytelników, w których ludzie opisywali wydalanie infekcji, wychodzenie helmintów, przełomy (kry-zysy ozdrowieńcze) i rezultaty badań wykonywanych przed leczeniem i po zakończeniu leczenia. Zarysowuje się ogólny dla wszystkich obraz pojawienia i – co ważniejsze – obraz leczenia wieloletnich schorzeń przewlekłych. Okazuje się, że można wyleczyć praktycznie wszystko, co o krobiotycznego i wykonują pierwsze trzy schematy, stłumiwszy inwazję glist, szybko osiągają poprawę. Bez większego trudu można leczyć po-rażenia układu sercowo-naczyniowego. Zmiany w mięśniu sercowym i zastawkach, skręcenia naczyń i stenokardia pojawiają się w efekcie wieloletniego oddziaływania infekcji i robaków. Neuropatologię zaliczaną do nieuleczalnych dystonii wegetatywno-naczyniowych (nerwica serca) należy przekazać w ręce parazytologów i specjalistów od chorób zakaźnych. Spotkałem się ze wstrząsającymi przypadkami wieloletnich strasznych chorób dziedzicznych, na które umierały całe rodziny, a których powodem były robaki. Histeria, ciągłe bóle głowy, napady padaczkowe w większości przypadków prowokowane są przez różne rodzaje glist i ich larwy.

Po pozbyciu się przez chorych robaków i po pełnym przywróceniu czynności wątroby choroby znikają na zawsze!!!W redakcji mamy ponad tuzin listów napisanych przez czytelników, którym chciało się po rozpoczęciu leczenia według moich książek opisać, jak w ciągu dwóch–czterech miesięcy pozbyć się męczących od wielu lat dolegliwości związanych z nadciśnieniem. Bez śladu znikają zgrubienia płatków zastawki mitralnej oraz zmiany w mięśniu sercowym (wcześniej przez trzy tygodnie występuje częstoskurcz i wahania ciśnienia skurczowego i rozkurczowego). Ciekawe jest to, że całkowicie zdrowieją ludzie nawet po siedemdziesiątce. Cieszy mnie, że sukcesy w leczeniu jednego członka rodziny często dają natchnienie i rozsądek pozostałym. Nie rozumiem tylko, jak nauka, która twierdzi, że ponosi miliardowe koszta na poszukiwania lekarstw i badania ludzkich chorób, nawet nie zbliżyła się do zrozumienia ich przyczyn. Był czas, że i ja w poszukiwaniu odpowiedzi musiałem przestudiować pewne rozprawy medyczne. Muszę uczciwie powiedzieć, że większość tego czasu uważam za stracony. Najprawdziwszymi badaniami naukowymi okazały się listy od czytelników, którzy szczegółowo opisy-wali przebieg i zdarzenia towarzyszące ich własnemu wyleczeniu.

To, co ludzie opowiadają mi przez telefon, przyprawiłoby o zawrót głowy niejednego lekarza z tytułem doktorskim lub profesorskim.

Dogmaty wpajane nam jako prawdy absolutne walą się niekiedy pięć razy w ciągu jednego dnia. Wyobraźcie sobie reakcję kogoś z Ministerstwa Zdrowia, kto w ciągu jednego dnia usłyszy, że różni chorzy ludzie oświadczają lekarzowi:

  1. U pacjentki pękła cysta w nerce, a miesiąc wcześniej miało miejsce wydalenie helmintów ze ścianek powiększonego przez całe życie pę-cherza moczowego.
  2. W ciągu jednej nocy u chorego na raka młodego mężczyzny wraz z wymiotami oczyściła się wątroba i płuca z przerzutów (towarzyszyło temu wydalenie ogromnej ilości ropy i śluzu).
  3. Pacjent, który już umierał na wtórny guz mózgu (po operacji i naświetlaniu) przysłał żonę po lekarstwa do zakończenia leczenia. Będzie całkiem zdrów za siedem–osiem miesięcy, ponieważ już na tym etapie leczenia po guzie nie ma śladu.Pragnę skromnie zauważyć, że nie był to mój najradośniejszy dzień. Moi pacjenci mieli też bardziej spektakularne sukcesy. A czym zajmuje się nasz potencjalny profesor medycyny, który o tym wszystkim usłyszał? Cóż… Pewnie podarł swój dyplom, a teraz rwie włosy z głowy, żałując na próżno straconego na akademii medycznej czasu. Samodzielna praca ludzi przyniosła swe nieoczekiwane owoce w postaci nowych skutecznych schematów, których zażywanie powoduje jeszcze szybsze efekty u chorych.Nasza redakcja wie, ile bezcennego materiału zostało stracone.

Najciekawsze listy, listy od ludzi, którzy całkiem samodzielnie wyleczyli się bez pomocy autora, pokonali raka, nie trafiają do nas. Dzwonią ci ludzie do autora, znam ich adresy, a nawet niektóre szczegóły leczenia, lecz nie chcą się oni zgodzić na publikację. Niektórymi powoduje nierozsądny przesąd, inni nie mają czasu szczegółowo o wszystkim opowiadać. Wielu z nich proponowało, by napisać listy do prezydenta naszego kraju, ministra zdrowia, żeby uświadomić ich, iż rak jest uleczalny (może nie wszystkie postaci, lecz wiele). Musiałem im wyjaśniać, że ludzie ci są zajęci, zajęci swoimi sprawami, i my ich nie obchodzimy. Oddani międzynarodowej gazecie ratującej życie czytelnicy nic przez to nie stracili, ponieważ schematy leczenia niektórych postaci raka są już dopracowane w takim stopniu, że można je wdrażać nawet jako procedury na oddziałach onkologicznych. A zresztą, po co na oddziałach onkologicznych? Najlepiej wdrożyć je do praktyki klinicznej zwykłych szpitali! Rak to choroba wywołana przez wieloletnie oddziaływanie robaków i infekcji, a leczenie go powinno odbywać się na oddziałach zakaźnych przy pomocy helmintologów i internistów. Po otwarciu takich klinik należało by spełnić jeden bardzo ważny warunek: odżywianie i obsługa w nich muszą być na niezwykle wysokim poziomie. Nie wiadomo, czy nasza medycyna sprosta takiemu zadaniu, ponieważ jest ona powszechnie i całkowicie zdegenerowana. Mamy pełne prawo twierdzić tak, gdyż wielu z nas w znacznym stopniu z jej winy ucierpiało.

Barierą trudną do pokonania dla pragnących w przyszłości przejść leczenie w takiej klinice będzie jego cena. Mam poważne obawy, że koszt rocznego leczenia w klinice będzie przewyższać wartość dobrego samochodu. Czytelnicy mogą się tego nie obawiać, ponieważ zarówno wiedzy, jak i doświadczenia starczy im, by uporać się z chorobą w warunkach domowych, gdzie płaci się jedynie za zioła i nalewki.

Wyliczmy wyleczalne obecnie postaci raka (niezaniedbane):

  • nowotwory pęcherza moczowego,
  • nowotwory prostaty,
  • nowotwory jelita grubego,
  • nowotwory mózgu,
  • nowotwory piersi,
  • białaczki i białaczki limfatyczne.

Leczenie tak właśnie umiejscowionych nowotworów złośliwych będzie tematem niniejszej książki. Przeczytacie przykłady z praktyki, dowiecie się, jakie są możliwe komplikacje i poznacie schematy, które należy zastosować.

Czytelnicy dawno już znają niezwykle ważny warunek leczenia, a raczej kilka warunków. Powtórzmy je jeszcze raz.

  1. Nie wolno naruszać sposobu odżywiania pod żadnym pozorem i w żadnych okolicznościach. Odtłuszczone produkty z kwaśnego mleka dozwolone są jedynie podczas znacznego osłabienia stanowiącego zagrożenie dla życia pacjenta, związanego z pęknięciem ropnia lub obniżonym poziomem leukocytów uwidocznionym w rezultatach badań krwi, a powstałego w wyniku samodzielnego zawyżenia dawki wyciągu ze szczwołu plamistego i innych trujących wyciągów roślinnych (przedawkowanie objawia się dużym osłabieniem).
  2. W czasie przełomów związanych z odrzuceniem nowotworu kategorycznie zabrania się zażywania chemicznie syntetyzowanych preparatów, tłuszczów pochodzenia zwierzęcego i białka zwierzęcego. Zakaz ten jest niezwykle ważny, albowiem jego naruszenie zagraża życiu chorego człowieka.
  3. Chorym mającym nowotwory o dużych rozmiarach (ponad 30 mm) lub nowotwory z przerzutami kategorycznie zabrania się spożywania owoców i miodu (z wyjątkiem cytrusów dozwolonych w początkowej fazie leczenia – podczas pierwszych trzech schematów). Zakaz ten działa, dopóki nie nastąpi ewidentne wydalenie podstawowego nowotworu, i utrzymuje się w mocy jeszcze przez cztery–pięć miesięcy.

Muszę coś wytłumaczyć.

Niekiedy nowotwór ma duże rozmiary i jego wyjście w postaci ropnia może trwać długo, towarzyszyć temu może znaczne osłabienie i zdarza się konieczność wzbogacenia diety chorego produktami z kwaśnego mleka. Chociaż zdarza się to nadzwyczaj rzadko, to muszę ów fakt skomentować.

W książce tej przeczytacie o takich przypadkach.

Listy od czytelników to oddzielny temat.

W ciągu ostatniego roku niektórzy z Was, prowadząc samodzielne leczenie, szybko uczyli innych. Pojawiły się stowarzyszenia pomagające swym członkom wrócić do zdrowia. Z reguły są to grupy przyparafialne. Powstały również „grupy zdrowia” wśród lekarzy, co pozwala żywić pewne nadzieje. Doświadczenie historyczne mówi nam, że wszystkie prozdrowotne inicjatywy zawsze wynikały oddolnie. Do leczenia według schematów włączyli się chirurdzy i interniści. Wielu z nich to ludzie wierzący, którzy czytali zielniki klasztorne. Dawno już doceniali siłę wiary i ziół, a teraz obserwują i analizują leczenie prowadzone według moich schematów. Muszę podkreślić, że praktyka stosowania schematów szybko przekonała ich, że każda choroba ma swą przyczynę, niekiedy nawet niejedną.

Autor, podobnie jak zdrowiejący chorzy, miał w tym roku możliwość dowiedzenia się, ile podłych robaków (i jak e) bytuje w pacjentach chorych onkologicznie (i nie tylko w nich). Chore na raka macicy obserwowały wydalanie helmintów z macicy, pęcherza moczowego, nerek i jelit. Chora na raka piersi obserwowała kolejne wydalanie pasożytów z jelit (pierwsze schematy), następnie wyjście ogromnego tasiemca (11. miesiąc leczenia), wydalenie przywr z nerek (13. miesiąc leczenia).

Chorzy z chłoniakami obserwowali wydalanie dorosłych osobników tasiemców oraz ich larw (trwało to miesiąc). U chorych z naczyniakami zażywanie ASD-2F po wcześniejszym wykonaniu pierwszych pięciu schematów wywołuje długotrwałe wydalanie pasożytów w postaci śluzu z jelit.

Doświadczenia tego roku pracy ewidentnie wykazały, że rację ma profesor Hulda Clark, i to po trzykroć. Większość postaci raka i wielu innych nieuleczalnych dla współczesnej medycyny schorzeń wywołują inwazje glist. Przy czym nie są to zwykłe inwazje, a wręcz inwazje totalne.

Nowotwory jelit i innych narządów powstają właśnie dlatego, że w jelitach i w wątrobie pojawiły się u pacjenta kolonie i gniazda robaków różnych gatunków.

W latach 2006–2007 zbierałem dane na temat leczenia złośliwych nowotworów osłonek nerwów obwodowych. Powstawanie tych postaci nowotworów wywołane jest przez pierwotną inwazję helmintów. Pacjenci przechodzący leczenie według schematów donoszą, że podczas pęknięcia guzów, szczególnie w pachwinie, często obserwują wydostawanie się robaków w różnych postaciach (podobnych do suchych winogron, w postaci zakrzywionych żywych glist). Infekcje bakteryjne i grzybicze wydostają się w postaci ropy podczas pękania mnogich guzów złośliwych. Tacy chorzy zazwyczaj rozpoczynają leczenie po długich mękach na oddziałach onkologicznych. Ich nowotwory nie dość, że są zaniedbane, to jeszcze występują w postaci mnogiej.

W tym roku zwróciło się do mnie dwoje chorych na raka z przerzutami do płuc, po sześciu i siedmiu cyklach chemioterapii wzmocnionych naświetlaniem. Chorzy z rakiem kości najbardziej cierpią w wyniku kontaktu ze współczesną onkologią. Zobaczmy, co działo się z nimi po wykonaniu pierwszych trzech schematów. Nastolatek z mięsakiem Ewinga doznał przerwania powłoki skórnej na ręce z pierwotnym nowotworem i wydostania się ropy o trupiej woni.

Położono go wówczas w miejscowym szpitalu, w którym nad jego leczeniem i opatrywaniem ran czuwał onkolog. Pomoc tego lekarza polegała na tym, że na wszelkie sposoby zapewniał matkę pacjenta, iż chłopiec umrze, guz się podzieli i przyjdzie jechać do Kijowa, żeby amputować rękę po dodatkowych sześciu cyklach chemioterapii. Mama chłopca słuchała tych zapewnień i nadal karmiła chorego właściwie, czyli ma krobiotycznie. Po trzech schematach pacjent codziennie zażywał wyciąg z igliwia sosny i owoców dzikiej róży po 300 ml dziennie, Befungin w cyklach i wyciąg z kokornaku (trzy razy dziennie od trzech do siedmiu kropli) w krótkich cyklach 14-dniowych. Po kilku miesiącach zniknęły przerzuty z płuc, lecz kość ręki uległa zapaleniu wzdłuż przerzutów, niemal do samej łopatki. Nie było nadziei na to, że będzie on w stanie uporać się z tak ciężkim procesem zapalnym po intensywnym leczeniu na oddziale onkologicznym, i matka chłopca zdecydowała o amputacji ręki w tym samym szpitalu. Rękę amputowano, lecz zaatakowana była już łopatka. Jej również chirurg nie pozostawił. Jednak chłopak żyje, mnogie przerzuty w płucach rozpadły się i zniknęły bez śladu. Prognoza jest korzystna.

Druga pacjentka została wypisana do domu by umarła, lecz umierać nie zechciała i wykonała pierwsze trzy schematy. Następnie zażywała ten sam zestaw lekarstw co nastolatek, z tym samym efektem. Nowotwory rozpadły się, przerzuty z płuc zniknęły, lecz z procesem zapalnym w miejscu pojawienia się pierwotnego nowotworu, po siedmiu cyklach chemioterapii organizm 60-letniej kobiety nie zdołał się uporać. Po czterech miesiącach podjęto decyzję o amputacji nogi. W czasie operacji lekarz zauważył, że brak przerzutów biegnących w górę wzdłuż kości, czyli chora ma jakieś nadzieje. Oboje już trzykrotnie przekroczyli przypuszczalne terminy przeżywalności, a stan ich wrócił do normy. (Upieram się, by chorym tym przyznano Nagrodę Nobla za zwycięstwo nad niezwyciężonym dotychczas rodzajem raka kości. Mówiąc serio, będziemy wspólnie obserwować tego chłopca i tę panią jeszcze przez kilka lat, lecz moje osobiste doświadczenie każe twierdzić, że będą oni żyć długo. Oczywiście jeśli nie będą więcej naruszać odwiecznych praw przyrody). Leczenie raka kości miałem możliwość oglądać z bliska, i to dość uważnie. Dokładnie analizowałem zmiany wyników badań krwi chorych w czasie leczenia. Nigdy nie wierzyłem i nadal nie wierzę w dogmaty medycyny budującej kariery lekarzy i gmachy lecznic onkologicznych na błędnych wnioskach, lecz pewnego razu musiałem obiecać sobie, że nigdy więcej nie podejmę się leczenia raka kości; tym bardziej, że pacjenci trafiają do mnie w strasznym stanie po pobycie na oddziałach onkologicznych, co powoduje mą bezsilność wobec tego rodzaju nowotworu złośliwego.

Długo nie rozumiałem istoty podstawowych infekcji dotykających kości. Helmintów u chorych na raka kości jest nie mniej niż u wszystkich chorych onkologicznie. Badania wykazują również opryszczkę i toksoplazmę, lecz po wykonaniu pierwszych schematów oczyszczających jelita i wątrobę z pasożytów u ludzi z innymi postaciami raka następuje poprawa lub przynajmniej stabilizacja ogólnego stanu i obrazu krwi. U chorych na raka kości zaś następuje pogorszenie i niepowstrzymany wzrost wskaźnika ilości leukocytów we krwi. Aby czytelnik przypomniał sobie o dzieciach chorych na raka kości, przypomnę, że to właśnie dla ich ratowania w telewizji często nadaje się prośby rodziców o pomoc oraz zbiera się ogromne sumy pieniędzy na amputacje kończyn i zakup protezy po nieskutecznym leczeniu na oddziałach onkologicznych. Tego typu dobroczynność wspomaga jedynie kliniki i oddziały onkologiczne. Pomaga zarabiać na rodzicach i dobroczyńcach ogromne pieniądze. W moim mieście mieszkał chory chłopiec, któremu w wyniku pomyłkowej diagnozy wykonano dwie niepotrzebne chemioterapie. Następnie diagnozę uściślono i wykonano jeszcze cztery „lecznicze” cykle. Raka to nie powstrzymało, a rodzice znaleźli w jednym z krajów europejskich klinikę, która bez żadnych gwarancji, za 220 000 euro, zobowiązała się dokonać amputacji zaatakowanej kończyny. Pieniądze na operację dla dziecka wpłacił klub piłki nożnej „Chelsea”. Chłopiec nie dożył operacji. Dzieci te umierają również po udanych amputacjach. Operacje jedynie przyspieszają ich śmierć. Okres przeżycia prognozowany dla takich chorych nigdy nie przewyższa dwóch lat.

Rak kości w drugim roku choroby powoduje ukryte oraz jawne przerzuty do tkanek miękkich (płuca, mózg) i dalsze leczenie jest bezowocne.

Bezowocne, jeśli nie ma się pojęcia o rodzaju infekcji, która zaatakowała chorego. W końcu pewnego razu przypadkowo miałem szczęście przeczytać o procesach zachodzących we krwi (badania Aleksejewej) i zrozumiałem, czym może być spowodowany wzrost liczby leukocytów (prawdziwych) we krwi pacjentów z rakami kości. Obecność jakiej infekcji jest temu winna? Następnie, po drugiej próbie, dobrałem schemat i w związku z tłumieniem infekcji tego rodzaju liczba leukocytów w obrazie krwi chorych zaczęła zmniejszać się do 10, lecz od razu zaczęły się procesy zapalne w miejscach zaatakowanych nowotworem kości z wyciekiem ogromnej ilości ropy. Nie zapominajmy, że własna odporność u chorych zatrutych chemią i naświetlaniem całkowicie zanika i nie są oni w stanie uporać się z ciężkimi, wielomiesięcznymi procesami zapalnymi w zaatakowanych miejscach kości. Dlatego nasi chorzy musieli zdecydować się na usunięcie porażonych odcinków kości. Oboje oni chodzą o własnych siłach i wracają do zdrowia szybciej niż jakikolwiek człowiek, któremu amputowano by kończynę na skutek urazu.

Mam nadzieję, że znajdzie się rozsądnie myślący onkolog dziecięcy, który jako pierwszy zacznie leczyć pierwotnego raka kości przy pomocy moich schematów, diety, lewatyw i zażywania Befunginu z wyciągiem z igliwia i nalewką kokornaka. Mogę go od razu zapewnić, że owe szybko mnożące się leukocyty przy mięsaku Ewinga pięknie wracają do normy dzięki zażywaniu wymienionych przeze mnie preparatów (od razu uprzedzam, że jeśli jakiś łajdak zdoła dobrać dawkę i będzie sprzedawać lekarstwa za ogromne pieniądze rodzicom chorych dzieci, to zostanie pozwany do sądu, ponieważ wszystkie książki i recepty w nich zawarte chronione są prawami autorskimi). Naturalnie o chemioterapii i naświetlaniu nie może być nawet mowy.

W czasie procesów zapalenia kości dozwolone jest spożywanie odtłuszczonych produktów z kwaśnego mleka (owoce i słodycze są całkowicie zabronione). Po wykonaniu pierwszych trzech schematów stosujemy odżywianie makrobiotyczne. W czasie naszego leczenia pasożyty i infekcje bakteryjne giną, zaś po leczeniu na oddziałach onkologicznych mają się dobrze. Dlatego właśnie rak jest nieuleczalny. Dlatego zamiast pasożytów w ciągu roku giną chorzy po operacji i chemioterapiach z naświetlaniem. Jak mają nie ginąć, skoro są zatruwani, okaleczani i naświetlani, a główną przyczynę – gniazdo lub gniazda pasożytów – zostawia się w spokoju?

Praktyczna praca oprócz osiągnięcia efektu ma jeszcze jeden pozytywny aspekt. Potwierdza ona lub obala rezultaty wcześniejszych badań i wnioski z nich płynące. W ciągu kilku lat pracy zrozumiałem, jakie choroby wywoływane są przez określone gatunki robaków. Na przykład dyskopatie zawsze – jeszcze raz podkreślam: zawsze – wywołane są przez przywry krwi. Prowadząc leczenie ukierunkowane przeciwko robakom tego rodzaju uzyskuję to, że chory na zawsze pozbywa się guzków Schmorla oraz każdej innej postaci dyskopatii. Zgrubienie ścianek pęcherza moczowego również sprowokowane jest jedną z przywr krwi, dlatego pozbywając się robaków tego rodzaju, można się wyleczyć również z wieloletniego przewlekłego zapalenia pęcherza. Kiedy chory zaczyna stosowanie schematu niszczącego helminty w ściankach pęcherza moczowego, znikają u niego również guzy na tarczycy, lecz na nogach w okolicach kostki pojawiają się zgrubienia pod skórą w postaci miękkich guzków.

Dowiedz się więcej...

Tatarak (Acorus calamus)

2020-07-17

Tatarak (Acorus calamus)

Jako surowiec wykorzystywane są: kłącza, korzeń czy czasami liście lub kwiaty. Głównie w spożywczym i kosmetycznym przemyśle. W ajurwedzie stosowana jest do: herbat, olejków, papek czy tabletek.

Czytaj więcej

Opinie (0)

Dodaj opinię

Oceniasz jako: