- Poradnik
- 2026-07-31
Stanowisko PIGN w sprawie projektu ustawy określanej jako „Lex Szarlatan”
Projekt ustawy określanej jako „Lex Szarlatan” od początku budzi nasze głębokie zastrzeżenia – zarówno ze względu na jego treść, jak i sposób przygotowania oraz procedowania. Zamiast rzeczywistego dialogu z przedstawicielami środowisk, których projekt bezpośrednio dotyczy, przez wiele miesięcy dominowały jednostronna narracja, emocjonalny przekaz i marginalizowanie głosu legalnie działających przedsiębiorców. Tak nie powinno wyglądać stanowienie prawa w demokratycznym państwie.
Już sama nazwa projektu budzi nasz sprzeciw. Nie jest to neutralne określenie aktu prawnego, lecz chwytliwe hasło, które od miesięcy utrwala przekonanie, że naturopata i „szarlatan” to pojęcia niemal tożsame. Potrzebę uchwalenia ustawy uzasadnia się przy tym wciąż tymi samymi pojedynczymi, medialnymi przypadkami osób dopuszczających się skrajnie nieodpowiedzialnych, a nawet przestępczych działań. Takie osoby powinny ponosić odpowiedzialność na podstawie obowiązującego prawa, nie można jednak na ich podstawie tworzyć regulacji, które uderzą w tysiące uczciwych przedsiębiorców ani budować narracji obciążającej całe środowisko odpowiedzialnością za czyny jednostek.
Warto również zadać pytanie, czy źródłem zjawiska określanego mianem „szarlatanerii” jest wyłącznie naturopatia. Jak zauważył lek. med. Andrzej Więckowski na łamach miesięcznika „Zdrowie bez leków”, jest to problem wynikający również ze słabości całego systemu ochrony zdrowia. Sprowadzanie go wyłącznie do naturopatii odwraca uwagę od rzeczywistych wyzwań, takich jak ograniczony czas dla obywatela, trudności z dostępem do świadczeń czy leczenie często sprowadzane przede wszystkim do farmakoterapii. Potrzebne są rozwiązania systemowe, a nie wskazywanie jednego środowiska jako wyłącznego źródła problemu.
Nieprecyzyjne definicje tworzą niebezpieczny precedens
Poważne zastrzeżenia budzą zastosowane w projekcie nieostre definicje, w szczególności pojęcia „praktyki pseudomedycznej”, „aktualnej wiedzy medycznej” oraz „dezinformacji medycznej”. Przedsiębiorca prowadzący legalną działalność powinien jednoznacznie wiedzieć, jakie działania są zgodne z prawem. Tymczasem proponowane przepisy pozostawiają szerokie pole interpretacji, tworząc stan niepewności prawnej i ryzyko arbitralnych decyzji administracyjnych. Dla przedsiębiorcy oznacza to nie tylko problem interpretacyjny, ale realny strach przed prowadzeniem działalności, inwestowaniem i planowaniem przyszłości. Trudno budować wieloletnią praktykę zawodową, gdy granice legalności stają się niejasne.
Nadmierne uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta
Poważne obawy budzi również projektowane rozszerzenie kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta. Z doniesień medialnych wynika, że spośród 46 zawiadomień skierowanych do organów ścigania rozstrzygnięto 23 z nich - w tym w 20 przypadkach nie dopatrzono się przestępstwa, a jedynie trzy sprawy uzyskały dalszy bieg.
Tym bardziej niepokoi wyposażanie Rzecznika w uprawnienia pozwalające podejmować działania wobec przedsiębiorców także tam, gdzie organy ścigania nie znalazły podstaw do postępowania. Powstaje uzasadniona obawa, że organ administracji publicznej stanie się w praktyce arbitrem rozstrzygającym, co jest „praktyką pseudomedyczną”, co odpowiada „aktualnej wiedzy medycznej”, a co stanowi „dezinformację medyczną”.
Dla przedsiębiorcy największym kapitałem jest zaufanie, budowane przez lata. Jedna publiczna decyzja organu państwowego może zniszczyć reputację w ciągu kilku dni. Nawet jeśli później okaże się ona bezpodstawna, utraconego zaufania, klientów i dorobku życia często nie da się już odzyskać. Oprócz osób świadomie łamiących prawo ogromne ryzyko poniosą więc również uczciwi przedsiębiorcy, którzy od lat inwestują w edukację, rozwój i budowanie relacji z klientami. Nieostre przepisy mogą wywołać efekt mrożący, zniechęcając do prowadzenia legalnej działalności z obawy przed arbitralną oceną.
Nie można również pomijać faktu, że sami lekarze zwracają uwagę, iż obowiązujące już procedury ograniczają możliwość indywidualnego podejścia do chorego. Tym bardziej niepokoi tworzenie regulacji, które mogą jeszcze bardziej zawęzić przestrzeń dla legalnych metod wspierania zdrowia.
Prawdziwym problemem jest brak standardów
Od początku swojej działalności zwracamy uwagę, że rzeczywistym problemem jest brak jednolitych standardów kształcenia i weryfikacji kompetencji osób wykonujących zawód naturopaty. Obecnie funkcjonują certyfikaty o bardzo różnej jakości, a poziom przygotowania absolwentów poszczególnych szkół znacząco się różni. To właśnie ten problem wymaga rozwiązania poprzez stworzenie jasnych standardów edukacyjnych, przejrzystych wymagań kwalifikacyjnych oraz zasad odpowiedzialności zawodowej.
Zamiast oddzielić profesjonalistów od osób przypadkowych, projekt ustawy wrzuca wszystkich naturopatów do jednego worka. Nie zwiększy to bezpieczeństwa obywateli, lecz pogłębi chaos, osłabi zaufanie do całego środowiska i uderzy przede wszystkim w osoby wykonujące swoją pracę odpowiedzialnie i uczciwie.
Jesteśmy za ochroną Polek i Polaków, ale przeciwko złemu prawu
Polska Izba Gospodarcza Naturopatów jednoznacznie popiera skuteczną walkę z oszustwami i wszelkimi działaniami zagrażającymi zdrowiu oraz życiu Polek i Polaków. Jednocześnie stanowczo odcinamy się od osób, które pod szyldem naturopatii wprowadzają obywateli w błąd, wykorzystują ich zaufanie lub kierują się wyłącznie własnym zyskiem. Takie działania nie mają nic wspólnego z odpowiedzialnie wykonywaną naturopatią, opartą na rzetelnej edukacji, uczciwości i poszanowaniu drugiego człowieka.
Bronimy uczciwych przedsiębiorców prowadzących legalną działalność.
Bronimy również prawa Polek i Polaków do świadomego wyboru legalnych metod wspierania zdrowia zgodnie z własnymi potrzebami i przekonaniami. Ograniczanie dostępu do metod, które dla wielu obywateli są bardziej dostępne i często tańsze, trudno uznać za rozwiązanie służące dobru społecznemu.
Nie walczymy o przywileje. Domagamy się prawa, które skutecznie eliminuje patologie, ale nie niszczy reputacji uczciwych przedsiębiorców ani nie ogranicza wolności wyboru metody wspierania zdrowia przez obywateli.
Ochrona Polek i Polaków oraz poszanowanie praw przedsiębiorców nie są wartościami sprzecznymi. Dobre prawo powinno chronić jedno i drugie. W naszej ocenie projekt ustawy w obecnym kształcie tej równowagi nie zachowuje.
dr n.ekon. Dorota Wiśniewska
Eugeniusz Winiecki
Polska Izba Gospodarcza Naturopatów
- Poradnik
- 2026-07-31