Pokazano 1-52 z 52 pozycji

Ziołolecznictwo

Zioła, a może lepiej: dzikie rośliny jadalne i lecznicze, towarzyszą ludzkości od najdawniejszych czasów. Pomagały pierwszym ludziom przetrwać, dając schronienie, odzienie, żywność i lekarstwa. Na początku nie znano zależności pomiędzy chorobami a roślinnymi lekami. W miarę rozwoju cywilizacji ciekawość doprowadziła nas do momentu, w którym jesteśmy. Dzięki praprzodkom staliśmy się spadkobiercami rozległej wiedzy zielarskiej. Eksperymentujący na sobie pradziadowie dostarczyli nam wiedzy będącej wynikiem tysięcy lat prób i błędów. W miarę gromadzenia doświadczeń powstawała wiedza o właściwościach i wykorzystywaniu roślin, wzrastały umiejętności w zakresie stosowania danych surowców zielarskich na konkretne dolegliwości. W czasach, kiedy nie było aptek ani szpitali, ludzie musieli się nauczyć opatrywać rany lub ratować przy określonych chorobach. Jak wyglądała pradawna medycyna, o tym można przeczytać w starych, egipskich papirusach. Najstarszy, papirus Smitha, zwany „papirusem chirurgicznym”, pochodzi z I połowy XVII wieku p.n.e. W zwoju opisano obserwacje akcji serca i sposób liczenia tętna. Słynny papirus Ebersa, datowany na około 1550 roku p.n.e., jest najlepiej zachowanym staroegipskim dziełem farmaceutyczno-medycznym. Manuskrypt zawierał niemal 900 receptur leczniczych, których składnikami w większości były surowce roślinne. Wśród nich wymieniano między innymi: korę granatowca, czosnek, piołun, cebulę morską, jaskółcze ziele, aloes, siemię lniane czy też miętę. Za lek znieczulający w owym czasie służyło opium.

Początki medycyny chińskiej

Najstarszy chiński zielnik to dzieło trzech cesarzy żyjących w XXVIII w p.n.e.: Szen-Nung, Fu Xi oraz Huang-Di. Pierwszy kierował światowymi eksploracjami, kolekcjonując i badając rośliny oraz minerały o potencjale leczniczym. Jednym z opisywanych przez niego surowców roślinnych był korzeń żeń-szenia, który stosowany jest aż do dziś. Drugi z twórców był autorem koncepcji yin-yang głoszącej, że wszechświatem rządzą dwie przeciwstawne (ale jednocześnie uzupełniające się) siły. Chcąc pozostać zdrowym, należy te elementy utrzymać w harmonii. Trzeci z cesarzy tradycyjną wiedzę medycyny chińskiej usystematyzował w księdze Huang Di Nei Jing (Wewnętrzna klasyka Żółtego Cesarza).

Europejscy zielarze

Primum non nocere, czyli „po pierwsze nie szkodzić” – ta najważniejsza zasada etyczna w medycynie została sformułowana przez największego lekarza czasów starożytnych, Hipokratesa, żyjącego w latach ok. 460–377 p.n.e. To on stworzył przysięgę lekarską, która funkcjonuje aż do dziś. Hipokrates był zwolennikiem ziół jak najmniej poddawanych obróbce, wierzył bowiem, że roślinne lekarstwa występują w pierwotnej postaci i tylko takie wywierają najkorzystniejszy efekt terapeutyczny. Z kolei pochodzący z Pergamonu Galen żyjący w II wieku n.e. stworzył nową dziedzinę farmacji – galenikę – naukę o wytwarzaniu leków ze świeżych lub suszonych surowców zielarskich.

Zielarstwo polskie

Herbarz polski o przyrodzeniu ziół i drzew rozmaitych z 1613 roku, autorstwa księdza Marcina z Urzędowa, uważany jest za pierwszy podręcznik do farmakognozji. Autor był doktorem medycyny i filozofii. Również w 1613 roku powstał oryginalny Zielnik Szymona Syreniusza, botanika i lekarza, profesora Akademii Krakowskiej. Autor opisał i sklasyfikował 765 roślin zielarskich.

Pierwsze oficjalne leki roślinne o mocniejszym działaniu

W XIX wieku zaczęto prace nad izolowaniem substancji narkotycznych, w 1815 roku odkryto i zidentyfikowano aktywną substancję znajdującą się w główkach maku, którą nazwano „morfiną”. Próbowano znaleźć sposób na to, by działała ona, nie wywołując uzależnień. W toku prac nad morfiną odkryto w 1874 roku heroinę. W 1818 roku wyizolowano strychninę z nasion kulczyby, a 1820 r. – chininę z kory chinowej i kofeinę z nasion kawy. W 1859 roku po raz pierwszy wyizolowano kokainę z liści koki. Wiek XIX zaowocował także otrzymaniem salicyny z kory wierzby (1830 r.) oraz krystalicznej digitaliny z liści naparstnicy purpurowej (1868 r.).

Zwrot ku lekom syntetycznym

W pierwszej połowie XX wieku zaobserwować można wyraźny trend odrzucający ziołolecznictwo. Przestano ufać ziołom, rozpowszechniając pogląd, że z jednej strony zioła są niebezpiecznymi truciznami, a z drugiej – bezużytecznymi badylami. Coraz silniejsza ekspansja leków syntetycznych spowodowała stopniowe usuwanie tych roślinnych z urzędowych spisów. Lek syntetyczny działał silniej i szybciej, przynosił ulgę w ciężkich chorobach, dlatego zioła odsunięto na dalszy plan. Z czasem jednak zauważalne były skutki uboczne długotrwałej lekoterapii, powrócono więc do ziół, które w większości są bezpieczniejsze, działają łagodniej i wolniej od leków syntetycznych. Poza tym charakteryzują się niską toksycznością.

Renesans ziołolecznictwa

Obecnie znów zatęskniliśmy za ziołami. Ludzkość zauważyła i doceniła potencjał roślin leczniczych, nieco spychając na boczny tor leki syntetyczne. Ziołolecznictwo zatacza coraz szersze kręgi, a zioła znów zrobiły się modne. Apteki wprowadziły do stałej oferty nawet zioła do zaparzania, które zajmują sporo miejsca w gablocie. Ale skoro pacjenci pytają o zioła, to muszą być one dostępne w ofercie. Nie zapominajmy, że wiele syntetycznych leków opartych jest o aktywne substancje pozyskane z roślin lub zsyntetyzowane na wzór związków znajdujących się w nich.

Powrót do ziołolecznictwa staje się faktem. Oby ta fascynacja trwała jak najdłużej.