Szyszynka i pamięć – jak chronić mózg i spowolnić starzenie

Szyszynka i pamięć – jak chronić mózg i spowolnić starzenie

Utrata pamięci w mniejszym lub większym stopniu jest zjawiskiem typowym dla osób w podeszłym wieku. Poszukiwania sposobu na udoskonalenie tej funkcji życiowej ciągną się od dziesięcioleci, zresztą z ograniczonym skutkiem, bo każdej takiej próbie towarzyszy przekonanie o tym, że spadek funkcji poznawczych to po prostu tylko część ogólnego procesu starzenia się organizmu.

Jednoczesnym komunikatom o „normalnie” słabnącej pamięci towarzyszyła jednak pewna zagadka: Dlaczego niektórzy ludzie pozostają sprawni umysłowo i psychicznie w wieku 80, a nawet 90 lat? Bo jeśli tak jest, to w teorii starzenia się pamięci musi być coś, co wykracza poza przyjętą normę.

Witamina pamięci

Pierwszy sygnał na ten temat doszedł z Holenderskiego Instytutu Badania Mózgu, gdzie akurat istnieje największy na świecie bank tkanek mózgowych przeznaczony do badań naukowych.

W opublikowanym tam artykule udowodniono, że konwencjonalne porady, które z reguły otrzymują pacjenci od swoich lekarzy, typu „ucz się języków obcych, rozwiązuj krzyżówki”, zdecydowanie mijają się z sensem. Rzecz dotyczy bowiem specjalnej sekrecji przeciwutleniającej – nazwanej później witaminą pamięci – wydzielanej przez mieszczącą się u pnia mózgu szyszynkę.

Jak się okazało w trakcie badań, zdrowi seniorzy wykazywali normalny poziom tej „witaminy”, natomiast osoby z poważną utratą pamięci miały jej prawie 80 proc. mniej w mózgu. W takiej sytuacji trzeba było dokładnie zrozumieć, skąd pochodzi ta „witamina pamięci”, tym bardziej, że mózgi niektórych ludzi miały jej o wiele mniej niż inne.

Neuroprotektor dla mózgu

Na pewno nazwa „melatonina” kojarzy się każdemu z nas jako suplement ułatwiający zasypianie i to jest oczywiste. Ale naukowcy odkryli, że naturalna melatonina, wydzielana z szyszynki, odpowiada nie tylko za regulację cyklów snu. Działa również jako potężny neuroprotektor dla naszego mózgu, funkcjonując jako „witamina przeciwutleniająca”. Inaczej mówiąc: chroni ona mózg przed uszkodzeniami związanymi z wiekiem. Dzieje się tak dlatego, że stale usuwa toksyny i stany zapalne, a jednocześnie tworzy nowe neurony i połączenia nerwowe oraz zapobiega rozprzestrzenianiu się niebezpiecznych białek w miarę starzenia się.

Wyniki badań dowodzą, że melatonina odgrywa również bezpośrednią rolę w długoterminowym zwiększaniu „pola pamięciowego”.

Wapno w szyszynce?

Wszystko byłoby dobrze, a na pewno lepiej, gdyby nie to, że nasze ziarno grochu nazwane przez naukowców szyszynką było z wiekiem poddawane procesowi znanemu jako zwapnienie. Oznacza to, że w szyszynce może gromadzić się wapń, który powoduje kurczenie się jej i twardnienie. Kiedy tak się dzieje, szyszynka nie jest już zdolna do wytwarzania melatoniny, a bez tej ochrony nasz mózg staje się bezbronny. Po prostu zostaje otwarta droga do wdarcia się tam wolnych rodników i toksyn, które przedtem były neutralizowane, a teraz nic im nie przeszkadza w dokonywaniu spustoszeń w mózgu. W następstwie takich działań komórki mózgowe, które kiedyś były chronione, teraz zaczynają umierać, na skutek czego tkanka mózgowa kurczy się, centra pamięci są stopniowo niszczone, aż w końcu tracimy kontrolę nad własnym umysłem, zaczynamy mieć kłopoty ze snem, a pamięć zanika w tym samym czasie.

Wszystkie te kłopoty wywodzą się z tego samego powodu: spadający poziom melatoniny.

Toksyczny minerał

Wydawałoby się, że za wszystko odpowiada jednak starzenie się organizmu. I w tym momencie czeka nas niespodzianka. Z pomocą przyszły wyniki badań statystycznych, jakich dokonuje się w Ameryce (zresztą nie tylko w tym kraju) na rzecz zapobiegania różnym chorobom. Mianowicie ustalono, że w latach 70. tylko około 16 proc. dorosłych Amerykanów wykazało jakiekolwiek oznaki zwapnienia szyszynki. Natomiast obecnie liczba ta urosła do ponad 60 proc. populacji dorosłych. Postawiono więc tezę, że to nie proces starzenia wywołuje takie zmiany, ponieważ wtedy proporcje byłyby odwrotne, choćby z racji poprawy warunków życia z biegiem czasu.

W każdym razie był to wyraźny znak, że kłopot, o którym mowa, jest wywoływany czymś innym. Co się okazało? Otóż prawdziwym winowajcą jest toksyczny minerał, który w ciągu minionych lat trafił do ośrodków naszego zaopatrzenia w żywność i wodę. Minerał, na który byliśmy narażeni prawie każdego dnia, nie zdając sobie z tego sprawy. Chodzi o fluor. O substancję, która jest w wodzie z kranu i w pastach do zębów.

Co gorsza, eksperci do spraw zdrowia wcale nie od razu skojarzyli fluor z ogólną szkodliwością, a pewne rodzaje pasty do zębów nadal bywają (również w Polsce) wypełniane fluorem reklamowanym jako sposób na próchnicę. Debata na temat fluoru została dopiero niedawno rozstrzygnięta, gdy wybitny neurobiolog z Uniwersytetu Harvarda, dr. Philippe Grandjean, opublikował szokujące badanie, określające fluor jako składnik neurotoksyczny, który powinien zostać usunięty z publicznych źródeł wody.

Po tym rewolucyjnym wręcz oświadczeniu rozpowszechniły się badania na temat wpływu fluoru na mózg. Stwierdzono, że fluor nie rozprzestrzenia się równomiernie po całym ciele, koncentruje się natomiast w jednym miejscu bardziej niż gdziekolwiek indziej – niestety, w szyszynce. Z biegiem czasu to toksyczne nagromadzenie powoduje, że gruczoł twardnieje szybciej niż normalnie. W praktyce oznacza to, że poziom melatoniny nadal spada, a nasz mózg traci ochronę.

Spadek funkcji poznawczych

Jak reagują społeczeństwa różnych krajów na sygnał o zagrożeniu fluorowym? Okazuje się, że najmniej przejmują się tym Amerykanie, Irlandczycy, Brytyjczycy i Australijczycy. Natomiast w Europie Zachodniej zrezygnowano z fluoryzowania wody jeszcze w latach 80., a w Europie Wschodniej – 10 lat później.

Różnice wynikają stąd, że w krajach anglosaskich pojawiło się wiele artykułów zaprzeczających szkodliwości fluoru, a efekt jest taki, że na przykład 73 proc. Amerykanów pije obecnie fluoryzowaną wodę, a jeżeli nawet jej nie piją, to nadal są – jak twierdzi część naukowców – narażeni, ponieważ fluor wchłania się przez skórę podczas prysznica. Jest również ukryty we wszelkiego rodzaju produktach spożywczych i napojach, które kupujemy w sklepie spożywczym, ponieważ pestycydy na bazie fluoru są szeroko stosowane w rolnictwie przemysłowym. Nawet herbaty ziołowe mają wysoki poziom fluoru. Do tego dochodzi kwestia past do zębów, ponieważ na jednych widnieje napis „wolne od fluoru”, a na drugich „z dodatkiem fluoru”. Dla każdego coś miłego, o ile w ogóle zwykły klient ma pojęcie, co jest dla niego lepsze. Zresztą lekarze stomatolodzy też są podzieleni w tej kwestii, aczkolwiek jedni i drudzy zalecają dokładne opłukanie zębów po ich umyciu.

Czy można więc się dziwić – zadają pytanie autorzy badań sugerujących fluorowe zagrożenie – że wskaźniki spadku funkcji poznawczych rosną z każdym rokiem od dziesięcioleci?

Strąki z drzewa

Mamy więc problem, dla którego optymalnym rozwiązaniem powinno być znalezienie sposobu na wspomaganie produkcji melatoniny, aby dać mózgowi ochronę, której potrzebuje.

Melatonina sprzedawana w formie tabletek w dawce od 1 do 5 mg jest już w dość powszechnym użyciu jako antidotum na bezsenność, co akurat nie koliduje z mimowolnym procesem chroniącym mózg przed nadmiarem fluoru, a wręcz wspomaga ten proces, ponieważ pomaga spłukiwać fluor z organizmu. Można stwierdzić, że korzyść ze stosowania tabletek melatoniny jest podwójna, jednak autorzy programu mającego przywrócić naturalną produkcję melatoniny idą jeszcze dalej i sugerują wykorzystanie doświadczeń stosowanych w medycynie ajurwedyjskiej od ponad 3000 lat.

Na ich liście pierwszorzędnych detoksykatorów znajduje się tamarind – owoc strąkowy z drzewa rosnącego w Indiach, zawierający tzw. kwas winowy. Działa on jak magnes wyciągający metale ciężkie i toksyny z organizmu, w tym fluor. Dociera głęboko do tkanek, gdzie fluor się ukrywa i gromadzi przez lata – i delikatnie wyciąga go, aby można go było wypłukać z ciała.

Aby przetestować siłę tamarindu, naukowcy podróżowali do obszarów, które miały notorycznie wysoki poziom fluoru w wodzie pitnej, a następnie podawali uczestnikom niewielką ilość ekstraktu z tamaryndowca codziennie przez zaledwie 18 dni. Okazało się, że poziom fluoru w moczu spadł o 37 proc. Ci sami naukowcy odkryli, że gdy przez dwa tygodnie zastosowali większą dawkę ekstraktu, rozłożył się również i wypłukał toksyczny fluor z kości i tkanek, w których był głęboko osadzony i często trudny do usunięcia.

Spirulina a mózg

Teoretycznie rzecz ujmując, usunięcie tego toksycznego fluoru pozwoliłoby szyszynce na produkcję melatoniny na normalnym, zdrowym poziomie ponownie. Mimo to uznano, że do pełni szczęścia brakuje spiruliny, czyli rodzaju glonów, które niedawno zostały określone przez naukowców z NASA najpotężniejszym pokarmem dostępnym dla ludzkości. Spirulina jest naturalnym „dopalaczem” dla mózgu, a dzieje się tak dlatego, że stanowi najbogatsze źródło tryptofanu, a więc aminokwasu, którego używa szyszynka do produkcji melatoniny.

W podwójnie kontrolowanym badaniu, jakiego dokonano z użyciem spiruliny jeszcze w 2022 r., stwierdzono, że po 12 tygodniach wyniki 80 seniorów z zaburzeniami poznawczymi poprawiły się o 55 proc., a ich mózgi znowu wytwarzały zdrowy poziom melatoniny. W środowiskach badań klinicznych tak drastyczna poprawa jest prawie niespotykana.

W trakcie kolejnych eksperymentów uzupełniono zestaw tamarindu i spiruliny o kolejne składniki, takie jak Gingko biloba, chlorella, grzyb japoński yamabushitake (soplówka jeżowata), kwas fulwowy, sok z buraka (jest również skoncentrowany w kapsułkach), surowe kakao oraz bakopa, a także magnez w formie glicynianu, ale niezależnie od pozytywnego oddziaływania tych dodatków, rola przewodnia w regeneracji szyszynki przypada tamarindowi i spirulinie.

Bor – „wróg” fluoru

Obydwa suplementy można kupić w Polsce. Spirulina w proszku jest promowana jako dość wszechstronny środek poprawiający kilkanaście objawów zapalnych w różnych tkankach. Tamaryndowiec (tak nazywa się w polskim języku) to produkt tani, ale można go kupić też jako azjatycką przyprawę w strąkach, podobno jest smakowity.

To jednak nie wszystko, bo badania nad szyszynką są dość szeroko upowszechnione i to pod kątem akceptacji dla teorii o szkodliwości fluoru. Między innymi na dodatkową uwagę zasługuje raczej mało popularny wśród wielbicieli suplementów bor. Okazało się bowiem, że suplementacja boru zwiększyła wydalanie fluoru w moczu o 45 proc. w ciągu 24 godz. Jest to więc naturalny antagonista fluoru.

Bibliografia: Arendt J., Aulines A., Physiology of the pineal gland and melatonin, NIH, Oct 2022. Grandjean P., Developmental fluoride neurotoxicity: an updated review, Springer Nature Link, Dec 2019. Hale M., Tamarind Pineal Gland: The only food with a human study, Decaltification and Detox, April 2026.
Materiał ma charakter edukacyjny i popularyzatorski. Nie stanowi porady medycznej ani rekomendacji leczenia. W przypadku chorób przewlekłych, ciąży, karmienia piersią lub przyjmowania leków decyzję o stosowaniu preparatów roślinnych należy skonsultować z lekarzem lub farmaceutą.
Suplement diety. Produkt przeznaczony dla osób dorosłych. Nie należy przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu dnia. Suplement diety nie może być stosowany jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety. Zalecany jest zrównoważony sposób żywienia i zdrowy tryb życia. Przechowywać w sposób niedostępny dla małych dzieci. Produkt nie posiada właściwości leczniczych. Stosować zgodnie z informacją zawartą na opakowaniu.