Cellulit – bańka i szczotka przeciw wspólnemu wrogowi – naturalne sposoby

Cellulit – bańka i szczotka przeciw wspólnemu wrogowi – naturalne sposoby

Cellulit – bańka i szczotka przeciw wspólnemu wrogowi – naturalne sposoby 

Lipodystrofia. To fachowa nazwa grupy przypadłości, do której zaliczamy cellulit. W rozmowach, opisach zabiegów gabinetów kosmetycznych czy w reklamach domniemanych leków na jego pokonanie słyszymy nieco inne określenie, a mianowicie: skórka pomarańczowa. Należy przyznać, że ta nazwa jest dość trafna, zapada w pamięci i pokrywa się z obrazem świadczącym o jego występowaniu. Tylko kto głośno chciałby pochwalić się podobieństwem jego skóry do obierek owocu. Powiedzmy szczerze, że niezależnie od tego, w jakim jesteśmy wieku, nikt nie chce widzieć u siebie tego defektu.

Z doświadczenia wiemy, że cellulit to nie tylko przypadłość osób o krąglejszych kształtach –dostrzegalny jest nawet na ciałach zawodowych sportowców i osób wybitnie szczupłych, mimo tego, że jest zależny od tkanki tłuszczowej. Jak najbardziej, tłuszcz odgrywa tu znaczącą rolę, lecz nie jego ilość, a kondycja tkanki łącznej i tłuszczowej.

Cellulit – kobieca przypadłość

Po kolei. Nasz największy organ to skóra, która pokrywa całe ciało. Następnie pod spodem mamy tkankę podskórną i warstwę izolacyjną – tkankę tłuszczową zaliczaną do tkanek łącznych. Jej rola jest bardzo istotna. Służy ona utrzymaniu temperatury ciała, amortyzacji i „przechowywaniu” energii, niezbędnej do prawidłowej pracy organizmu w bardziej wymagających warunkach. Dlatego też określono średnią rekomendowaną dla zachowania tych wszystkich funkcji, procentową ilość tkanki tłuszczowej. U kobiet powinna być ona wyższa i wynosić 20–25 proc. masy całego ciała, natomiast u mężczyzn ilość ta to 15–20 proc. Jeszcze kilka lat temu taka analiza składowych naszego ciała była możliwa jedynie w profesjonalnych poradniach dietetycznych. Dzisiaj za bardzo przystępną cenę istnieje możliwość zakupy wagi łazienkowej z identycznymi funkcjami. Oprócz ciężaru ciała (co jest oczywiste) wylicza ona także procentową zawartość wody i tłuszczu w organizmie. To nie magia i sztuczna inteligencja – urządzenie wykorzystuje po prostu zjawisko fizyczno-chemiczne, jakim jest analiza impedancji bioelektrycznej. Analizę wykonuje się dzięki wykorzystaniu oporu elektrycznego tkanek organizmu. Zostawmy już fizykę, a wróćmy do cellulitu. Ilość tkanki tłuszczowej nie jest jedyną różnicą pomiędzy obydwiema płciami. Nasze komórki tłuszczowe, głównie adipocyty, są gromadzone w małych kieszonkach – zrazikach tłuszczowych. Ich budowa i wytrzymałość są odmienne u kobiet i mężczyzn. Jako kobiety niestety jesteśmy naturalnie obdarzone delikatnością ścian tych depozytów. W momencie, gdy dojdzie do uszkodzenia tej sieci połączonych zrazików, komórki tłuszczowe swobodnie układają się pod skórą, często tworząc widoczne nierówności, i to właśnie widzimy gołym okiem. Mężczyźni natomiast mają zraziki o grubszej ścianie i bardziej ścisłej budowie, więc występujący cellulit często wiąże się z zachwianiem zdrowia, ponieważ naturalnie nie ma szans na jego wystąpienie. Oprócz tego jeszcze jedna rzecz skazuje kobiety na tę przykrą przypadłość – hormony. Estrogeny same w sobie nie powodują cellulitu, jednak ich nadmiar prowadzi do powstania skórki pomarańczowej. Przez zbyt dużą podaż hormonów osłabiają się naczynia krwionośne, co powoduje obrzęki, gorszy transport tlenu i substancji odżywczych. W efekcie toksyny i elementy przemiany materii są gromadzone w rozrastających się komórkach tłuszczowych. Niestety, każda skokowa zmiana w naszym organizmie powadzi do podwyższenia się poziomu estrogenów – okres dojrzewania i pierwsza miesiączka, ciąża i karmienie piersią, a także menopauza. 

Cellulit – co go powoduje?

Bycie kobietą nie oznacza, że mamy zapisane w życiowym kalendarzu posiadanie cellulitu. Przyczyn jest o wiele więcej, jak na przykład zaburzenia gospodarki wodnej. Zastoje i obrzęki limfatyczne spowodowane chorobami układowymi czy nieprawidłową dietą również przyczyniają się do jego powstawania. W tym przypadku mówi się o cellulicie wodnym. Główni winowajcy to już wcześniej wspomniana dieta i niewystarczająca podaż wody – optymalna dawka to 30 ml na każdy kilogram masy ciała! – siedzący tryb życia i pracy, częste chodzenie na wysokich obcasach, duże spożycie soli i przypraw, jak również niedobór ruchu, zbyt mała podaż błonnika w diecie, noszenie obcisłych ubrań, długie kąpiele w wannie z gorącą wodą. Do rozwoju cellulitu mogą przyczyniać się choroby współistniejące (choroby układu krążenia, ginekologiczne, nefrologiczne, żołądkowo-jelitowe oraz zaburzenia metaboliczne i hormonalne), a także niektóre leki (estrogeny, leki przeciwhistaminowe, przeciwtarczycowe, beta-blokery). 

Rodzaje cellulitu

Cellulit wodny (inaczej twardy) obserwuje się zazwyczaj u osób szczupłych. Kolejną przyczyną jest szybkie przybranie na wadze. Przyrost procentowej ilości tkanki tłuszczowej na poziomie komórkowym dzieli się na dwa rodzaje:

    • zwiększenie już istniejących komórek tłuszczowych, 

    • przyrost ilości tychże komórek.

Jeden i drugi proces prowadzi do rozerwania siatki utrzymującej tłuszcz w ryzach, co w efekcie skutkuje powstaniem cellulitu tłuszczowego (inne określenia to: cellulit lipidowy, miękki). 

Ponadto możemy rozpoznać takie postaci cellulitu jak: 

    • cellulit obrzękowy, który jest najcięższą postacią, 

    • mieszany łączący w sobie postać twardą i miękką,

    • rzekomy, który objawia się opadaniem skóry i tkanki podskórnej – głównie w obrębie pośladków, ud i ramion. 

Jak odróżnić te dwa typy? Pierwszy, czyli wodny, jest ściśle związany ze skórą, a jego wygląd nie zmienia się po zmianie położenia ciała. Tłuszczowy natomiast jest wyraźnie luźny, nie przylega ściśle do mięśni, może zajmować duże powierzchnie i sprawia wrażenie jakby tkanka ta znajdowała się pomiędzy skórą i mięśniami. Jest on wyraźnie widoczny, ma fałdy i obrzmienia przypominające pikowaną kołdrę.

Jak się go ustrzec?

Chcąc zablokować drogę cellulitowi lub wyhamować rozwój już istniejącego i powrócić do stanu sprzed jego pierwszych objawów, musimy wykluczyć wymienione wyżej czynniki. Dieta, woda, ruch i regularne badania to klucz do utrzymania całego naszego organizmu w zdrowiu i dobrym wyglądzie. Ta żelazna zasada dotyczy również tak zwanej: skórki pomarańczowej. Oczywiście po ograniczeniu przyczyn występowania bierzemy się do pracy i usuwamy nierówności. Metod jest kilka, terapie możemy przeprowadzić w domu lub oddać się w ręce specjalistów. Połączenie regularnej pracy i wizyt w gabinetach kosmetologicznych to złoty środek.

Metody walki z cellulitem

Zaczniemy od metod domowych. Pierwszą z nich jest szczotkowanie. To bardzo stara metoda zachowania jędrnej, promiennej i gładkiej skóry. Nikogo już nie zszokuje stwierdzenie, że przeprowadzamy je za pomocą szczotki. Nie może to być przypadkowe akcesorium łazienkowe, a przeznaczona do tego zabiegu poręczna pomocnica. Tradycyjnie zabieg ten przeprowadzany jest ekologiczną wersją szczotki, której włosie pochodzi z włókien agawy – tampico. Agawę możemy naturalnie spotkać w Meksyku, jednak znacznie częściej w dużych donicach w naszych domach. Mimo tego nie zachęcam do samodzielnego wykonania materiału na szczotkę, gdyż proces jest dość skomplikowany. Twarde włosie jest osadzone w oprawie z drewna bukowego, a pasek do przytrzymania powinien być bawełniany. W aspekcie cellulitu szczotkowanie przynosi korzyści takie jak: poprawa krążenia i elastyczności ścian naczyń krwionośnych (co dodatkowo jest prewencją pękających naczyń), uelastycznienie skóry, poprzez pobudzenie układu limfatycznego usunięcie toksyn i obrzęków, peeeling – skóra jest rozświetlona, wyraźnie odżywiona, lepiej wchłaniają się substancje czynne z kosmetyków. Szczotkowanie jest dla każdego, bez względu na wiek i stan zdrowia. Dobroczynne działanie zauważymy szczególnie w okresie letnim, gdy wystawiamy nasze ciało na działanie promieni UV – skóra po peelingu opala się na piękny, złocisty kolor, oczywiście mimo stosowania filtrów UV. Masaż szczotką nie powinien być bolesny – tutaj nie działa zasada: im mocniej, tym lepiej, ale nie głaszczemy też skóry. Zawsze zaczynamy od najdalszych sercu partii ciała – począwszy od stóp, przez łydki, uda, pośladki, brzuch, następnie dłonie, ramiona, aż po biust. Na brzuchu wykonujemy ruchy okrężne, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a na biuście „ósemki”. Główny ruch to mocniejsze pociągnięcia ku górze, słabsze na dół, kółka, ósemki. Szczotkowanie wykonujemy „na sucho”, po czym bierzemy kąpiel, a następnie nakładamy ulubiony balsam do ciała – skóra z wielką chęcią przyjmie preparat i pozostanie nawilżona na dłużej, bo pozbyliśmy się warstwy rogowej naskórka. Po każdym masażu szczotkę przepłukujemy letnią wodą, skupiając się raczej na włosiu niż na oprawie, a raz na miesiąc dezynfekujemy – czy to spirytusem salicylowym, czy czystym olejkiem z drzewa herbacianego. Zwracamy uwagę na suszenie szczotki – nigdy w pełnym słońcu, z daleka od źródła ciepła np. kaloryfera, w miejscu przewiewnym, nie za wilgotnym także niekoniecznie w łazience. Ogromny plus tego zakupu to ekologia i naturalne wspomaganie ciała. Nie kupujemy peelingu w plastikowym opakowaniu, którego syntetyczne granulki zanieczyszczają wody, tylko jedną rzecz wielkości dłoni. Ich ceny zaczynają się od 20 zł i są zależne od jakości materiałów, z jakich zostały wykonane. Zaś dobrą, wytrzymałą i nie za miękką szczotkę kupimy już za 45 zł np. Lullalove.

Bańki i masaż

Druga domowa terapia to również masaż, lecz z wykorzystaniem innego gadżetu – baniek. Gumowe (o różnych wielkościach) dostępne są w większych drogeriach, aptekach i sklepach internetowych w cenie około 60 zł. To sprzęt o bogatej historii wykorzystywany już w starożytnych Chinach, który może nam skutecznie pomóc w nierównej walce z cellulitem. Wytworzone podciśnienie i przepychające ruchy poprawiają krążenie krwi i limfy, pomagają usunąć obrzęki i toksyny zalegające pod skórą, a także rozbijają zwarte grupy komórek tłuszczowych, doprowadzając do ich zmniejszenia i wygładzenia powierzchni. Przystępując do takiego masażu, musimy przygotować sobie oliwkę, która pozwoli płynnie przesuwać bańkę po skórze. Idealnym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie kosmetyku z zawartością takich składników naturalnych jak: kofeina, kasztanowiec i bluszcz. Po rozprowadzeniu oliwki bańkę ściskamy, wyciskając z niej powietrze, przykładamy do skóry i zaczynamy masaż. Pierwsze podejścia mogą być bolesne, mało przyjemne, a ich skutkiem mogą być siniaki. Niech to nie zraża Was przed kontynuacją, każdy kolejny masaż będzie przynosił widoczne skutki i będzie bardziej do zniesienia. Ruchy zawsze wykonujemy od dołu do góry – dla przykładu uda zaczynamy masować od kolan i ciągniemy ku pośladkom. Na każdą partię poświęcamy około 3 minut, a zabieg powtarzamy najlepiej codziennie. Po takiej miesięcznej kuracji możemy zwolnić tempo i wyciągać nasze bańki 3 razy w tygodniu. Na zakończenie dobrze wziąć orzeźwiający prysznic. Bańki są wykonane z materiału bezpiecznego dla organizmu, lecz każde ich złamanie czy zadrapanie może być dobrym środowiskiem do rozwoju mikroorganizmów, więc po każdym użyciu bańki myjemy i raz na jakiś czas dezynfekujemy.

Cellulit – co jeszcze?

Fachowa pomoc to karbkoksyterapia, endermologia, mezoterapia igłowa, laseroterapia, fonoforeza, drenaż limfatyczny, terapia Indiba Deep Care. Rynek obfituje także w wiele profesjonalnych urządzeń bazujących na podciśnieniu, terapii kriogenicznej, czyli leczeniu zimnem. Podstawowe działanie wszystkich tych cudownych urządzeń oparte jest na procesie, który został opisany powyżej (szczotkowanie i masażu bańką chińską). Za ich stosowaniem przemawia siła i szybkość działania. Niepodważalnie wprawna ręka kosmetologa i najnowsza technologia przynoszą zdecydowanie szybsze efekty terapii, jednak systematyka i samodyscyplina popłacają – rezultaty stosowania domowych sposobów są bardzo dobre. 

Nasza skóra dużo wytrzyma, podobnie jak tkanki znajdujące się pod nią. Za tę niezłomność możemy odwdzięczyć się im pielęgnacją dopasowaną do ich potrzeb. Niskim kosztem oraz niewielkim nakładem czasu, w domowych warunkach, możemy zredukować czynniki powodujące cellulit, jak i wprowadzić do wieczornej pielęgnacji zabiegi, które po czasie staną się rytuałami. Z ogromnym przekonaniem apeluję do wszystkich, by wygospodarowali kilkadziesiąt minut, które staną się nie tylko terapią dla ciała, ale także chwilą relaksu po wymagającym dniu. Dajmy sobie to, na co zasługujemy. A zasługujemy na najlepsze.

Marcelina Kuś

Inne wpisy w tej kategorii

Wiosna – czas na prozdrowotne porządki

2021-03-05

Wiosna – czas na prozdrowotne porządki

Wiosna zbliża się wielkimi krokami, a jest ona okresem, w którym warto zadbać o swoje zdrowie i sylwetkę.

Czytaj dalej

Mikroflora jelitowa a choroby cywilizacyjne

2021-03-05

Mikroflora jelitowa a choroby cywilizacyjne

Nasze jelita, a w szczególności jelito grube, to siedlisko niezliczonej ilości mikroorganizmów, zwanych mikroflorą jelitową lub też florą bakteryjną.

Czytaj dalej

Zdrowa zupa – smaczny i pożywny posiłek

2021-03-05

Zdrowa zupa – smaczny i pożywny posiłek

Przed nami wiosna, a więc okres, w którym powinniśmy zadbać o regenerację organizmu po zimowym jego zazwyczaj zanieczyszczeniu.

Czytaj dalej

Zrób sobie sam olejki eteryczne

2021-03-01

Zrób sobie sam olejki eteryczne

Roślina produkuje olejki eteryczne dla własnych potrzeb. Są we wszystkich częściach roślin, w: owocach, liściach i organach podziemnych, a nawet w pniu drzew (np. sosny, kamforowca).

Czytaj dalej

Pierzga pszczela – właściwości odżywcze, zdrowotne i uodparniające!

2021-02-26

Pierzga pszczela – właściwości odżywcze, zdrowotne i uodparniające!

Pierzga pszczela, zwana „pszczelim chlebkiem”, jest nieodzowną substancją wytwarzaną przez pszczoły.

Czytaj dalej