Recenzja książki Grzegorza Śleziaka - Jak pokonałem raka i boreliozę



Recenzja książki Grzegorza Śleziaka

Jak pokonałem raka i boreliozę



Oto recenzja autobiografii Grzegorza Śleziaka Białego Sai Baby. Autor w książce pt. Jak pokonałem raka i boreliozę zabiera nas w ponadczasową podróż, podczas której Czytelnicy zostaną zaproszeni do przeżycia ciekawej przygody. Idea książki to przedstawienie wniosków autora z obserwacji zewnętrznego świata, jak i swojego własnego, wewnętrznego. Grzegorz Śleziak prowadzi nas przez swoje życie, które czasem było usłane różami, a czasem cierniami. Taki jest żywot każdego z nas – w jednej chwili wydaje się nam, że nad wszystkim panujemy, czujemy, że moglibyśmy zawojować cały świat, a chwilę później – ten sam świat wali nam się na głowę.  

Życie autora nie było wolne od błędów, dlatego publicznie analizuje je, przestrzegając nas przed ich następstwami. Zauważa, że wielu współczesnych ludzi popadło w pułapkę konsumpcjonizmu, zarabiania oraz dorabiania się. Pieniądze i dążenie do sukcesu nie są czymś złym, jednak w życiu trzeba złapać balans – znaleźć zarówno czas na pracę, zabawę, jak i na pokutę. Zrównoważone życie zgodne z rytmem natury jest tym, do czego autor nas serdecznie i w przyjaznym tonie namawia. Pamiętajmy o mądrym przesłaniu Dalajlamy:

Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc.

Biały Sai Baba odbył wiele podróży, podczas których miał prawdziwe szczęście spotkać się z cytowanym mistrzem. To, o czym rozmawiali w owych czasach, dokładnie odzwierciedlało życie autora. Biały Sai Baba zawsze dbał o zdrowie. Nie zaśmiecał ciała mięsem zwierząt, całe dzieciństwo spędził z dala od zgiełku miast, był aktywny fizycznie – uprawiał sztuki walki, zapasy, jogę i uczestniczył w biegach maratońskich. Nigdy nie palił papierosów ani nie pił alkoholu – a mimo to zachorował. Ktoś mógłby spytać, jak to możliwe? Choroba nie wybiera i zawsze trzeba pamiętać, że nie ma ludzi niezniszczalnych.

Akcja książki toczy się wartko, z każdą kolejną stroną jesteśmy ciekawi barwnego życia naszego bohatera. Niektóre historie są naprawdę pikantne, inne oburzające i smutne, a jeszcze inne – bardzo budujące oraz napawające nadzieją na lepsze jutro.

Historia Sai Baby

Grzegorz Śleziak wychował się w rodzinie katolickiej, a przez wiele lat był ministrantem. Zaprzyjaźnił się z pewnym księdzem, który wpłynął na ukształtowanie osobowości młodego człowieka, ucząc go moralności i dyscypliny w egzekwowaniu wyznawanych wartości. Wyznaczył mu pewien drogowskaz światopoglądowy, dzięki któremu młody człowiek nauczył się tolerancji wobec innych i otwartości na drugiego człowieka. Ksiądz wiele podróżował po świecie. Pokazywał młodemu ministrantowi kolorowe fotografie z różnych stron świata – można więc powiedzieć, że jego przewodnik duchowy zaszczepił w Grzegorzu pasję podróży. Niewiele brakowało, by Sai Baba został księdzem! Jak do tego nie doszło? – ta ciekawa historia również jest opisana na stronach książki.

Aby uciec przed wojskiem, Sai Baba zapisał się do zabrzańskiego studium medycznego, w którym uczył się… 10 lat. Z tego okresu ma aż… 20 indeksów, bo powtarzał często niektóre przedmioty. Była to dość opłacalna i taktyczna decyzja, gdyż studenci w owym czasie zarabiali dużo więcej niż typowi pracownicy na etacie (nasz bohater przekonuje, że jego pensja była wtedy naprawdę wysoka). Grzegorz Śleziak w owym czasie imał się wielu zarobkowych zajęć, takich jak na przykład… fotografowanie zwłok w prosektorium. Denatów naoglądał się bardzo wielu, dzięki czemu po zapachu i wyglądzie ciała potrafił rozpoznać, kto za życia był palaczem papierosów, a kto pił namiętnie alkohol… Sai Baba robił zdjęcia z sekcji zwłok i ze wszystkich operacji w tamtym czasie, które wykonywał słynny profesor kardiochirurgii, Zbigniew Religa. To właśnie wtedy Grzegorz mógł zaobserwować, jak bardzo zafajdane może być ludzkie ciało…

Wielkich pieniędzy autor i jednocześnie bohater książki dorobił się w szwajcarskiej firmie, w której pracował 10 lat. Poznał w tym czasie wielu możnych ludzi oraz odbył liczne dalekie podróże. Biały Sai Baba deklaruje, że wtedy oficjalnie zarobił 7 milionów dolarów.

Półroczny pobyt w Indiach zaowocował ideą stworzenia wielkiego ogrodu. Po latach Śleziak zbudował więc miejsce dające wytchnienie wszystkim odwiedzającym ogród. Leśny Gród był olbrzymią inwestycją kosztującą wiele pieniędzy, energii i serca, a mimo to w ciągu dwóch pierwszych lat gospodarz nie pobierał żadnych opłat za wstęp. Do Grodu zjeżdżali ludzie z całego świata, gdyż było to jedyne w okolicy takie miejsce, w którym kwitły miliony kwiatów. W zimie można było podziwiać arboretum, w którym rosło wiele rzadkich okazów roślin z całego świata. W chwili obecnej Leśny Gród został oddany pod opiekę fundacji i nosi nazwę Gaj Świętowita.

 

W książce opisane zostały pikantne szczegóły z życia autora – trudno uwierzyć, że Biały Sai Baba za młodu był drobnej postury. Niby nic takiego, ale z tej przyczyny często zalecali się do niego… mężczyźni. Pewnego razu otrzymał 70 róż wraz z zaproszeniem na kolację i masaż. Tajemniczy darczyńca zaprosił Sai Babę do swojej rezydencji urządzonej z takim przepychem, że nawet muszla klozetowa wykonana była z dwudziestoczterokaratowego złota. Obrzydliwie bogaty, indyjski maharadża zaaranżował randkę, co stanowiło dla SaiBaby lekcję tolerancji, cierpliwości i asertywności – choć muskularny góral mógł z łatwością zgnieść adoratora jedną ręką…

 

Ciekawa historia dotyczy też tego, jak autor zamieszkał z długowiecznym rodem Hunzów dożywających nawet 140 lat. Tam, podczas miesięcznego pobytu, Sai Baba był gościem na weselu ludzi – 95-latka i 65-latki (oboje planowali zostać rodzicami).

 

Każdy dzień naszego życia może przynieść niespodzianki. Po wielu intensywnych i pracowitych latach nasz bohater pewnego dnia po prostu, nagle się przewrócił. Zdiagnozowano migotanie przedsionków, potem boreliozę i raka prostaty. Tego feralnego dnia zaczęła się nieustanna pielgrzymka po szpitalach. Żaden lekarz nie zdołał jednak pomóc choremu. Pojawiły się gorzkie rozmyślania:

(…) Rozpoczął się proces powolnego (ale konsekwentnego) powątpiewania w skuteczność konwencjonalnego, farmakologicznego leczenia. Pojawiło się poczucie, że jestem z tym wszystkim zupełnie sam, nie byłem na to zupełnie psychicznie przygotowany. Byłem kompletnie nierozumiany przez otoczenie. Dla nich byłem chory, a więc powinienem się leczyć, nic więcej. Nie miałem prawa podważać tego, co mówili lekarze, a przecież zaczynałem odczuwać, że to nie działa, a ja przestaję panować nad swoim ciałem, nad swoim życiem. Przeraziło mnie to, wstąpiły we mnie myśli depresyjne. Nie było nikogo, kto potrafiłby mnie wtedy podnieść, potrząsnąć mną i kazać iść dalej… Trafiłem do szpitala, w którym zaaplikowano mi leki antydepresyjne, piłem też dziurawiec. Potem pamiętam miesiąc, który spędziłem w domu, zwinięty w kłębek, płacząc z bezsilności. Odsunęli się ode mnie prawie wszyscy, bywałem nieznośny dla otoczenia, kłopotliwy. (…)

 

W końcu nadszedł czas, gdy Sai Baba spisał testament, bo spodziewał się najgorszego. Ale postanowił ten ostatni raz podjąć walkę o swoje zdrowie. Usłyszał, że na Filipinach można przeprowadzić kurację, która pomoże w walce z boreliozą… jak się potem okazało, wyjazd był strzałem w dziesiątkę. Co do terapii, to polegała ona miedzy innymi na piciu rozcieńczonego jadu kobry królewskiej i wcieraniu go w stawy. Nasz bohater był tak zdeterminowany w walce o zdrowie, że jadł także mrówki bogate w kwas mrówkowy, wygrzewał się w popiele i piasku o temperaturze 80°C, pił lokalne zioła, a nawet jadł obrzydliwą zupę z karaluchów. Dzięki tym niekonwencjonalnym metodom Biały Sai Baba powrócił w końcu do żywych… Autor odkrył także moc leczniczych głodówek regenerujących ciało

Ta historia trwa do dziś. Co roku Biały Sai Baba organizuje turnusy głodówkowe – najpierw odbywały się one na Filipinach, a teraz na Kubie. Tam właśnie są zapraszani wszyscy chętni na nietypową regenerację.

 

W książce zawartych jest mnóstwo ciekawych i cennych porad zdrowotnych – o wielu z nich z pewnością przeczytacie po raz pierwszy. Oprócz tego opisane są lecznicze rośliny – nie tylko nasze, rodzime, ale także te egzotyczne. Grzegorz Śleziak chętnie dzieli się wiedzą i doświadczeniem zdobywanymi przez wiele lat, dlatego sądzę, że ta pozycja książkowa powinna się znaleźć w biblioteczce każdego, komu zdrowie nie jest obojętne.

 

Agata Majcher

Inne wpisy w tej kategorii

 Miód i zioła w chorobie przeziębieniowej

2020-09-16

Miód i zioła w chorobie przeziębieniowej

Bogdan Kędzia, Elżbieta Hołderna-Kędzia Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu     Charakterystyka choroby Choroba przeziębieniowa określana jest często jako przezięb [...]

Czytaj dalej

Zalety naczyń glinianych 

2020-06-15

Zalety naczyń glinianych 

Gliniane dzbany przez długie stulecia wykorzystywano do przechowywania wody, mleka, wina. Powoli zaczęto zastępować je metalowymi i szklanymi naczyniami, a w ostatnich latach szkodliwym plastikiem.

Czytaj dalej

Tężec – objawy, leczenie, powikłania

2020-06-08

Tężec – objawy, leczenie, powikłania

Tężec to choroba zakaźna wywoływana przez bakterie beztlenowe. Ciężki przebieg może mieć skutki w postaci groźnych powikłań. Warto wiedzieć, jak się ustrzec przed tą chorobą i jak rozpoznać zakażenie

Czytaj dalej

Zakażenia HIV i AIDS

2020-06-08

Zakażenia HIV i AIDS

Od momentu zarejestrowania w Polsce pierwszego przypadku zakażenia HIV minęło prawie 35 lat. Przez ten czas na pewno wzrosła świadomość społeczeństwa na temat wirusa i możliwości zakażenia się nim.

Czytaj dalej

Zatrucie jadem żmii zygzakowatej

2020-05-20

Zatrucie jadem żmii zygzakowatej

Porośnięte trawą nasłonecznione łąki to wspaniałe miejsce do spacerów. Jednak podczas nich trzeba być czujnym, bo to też ulubione miejsca żmii zygzakowatej. Co zrobić, gdy dojdzie do ukąszenia?

Czytaj dalej

Zatrucia grzybami

2020-05-07

Zatrucia grzybami

Temat zatruć grzybami powraca jak bumerang, gdy rozpoczyna się okres grzybobrania. A ponieważ takie zatrucia są zazwyczaj bardzo poważne, to należy szybko reagować. Jak takie zatrucie rozpoznać?

Czytaj dalej