Styl życia a stan cywilny – czy małżeństwo naprawdę tuczy?
Przed ślubem przypominałeś modela z reklamy siłowni, a dziś? Raczej figuranta z ulotki o nadciśnieniu? Spokojnie, nie jesteś wyjątkiem. Statystyki są bezlitosne: mężczyźni w związkach małżeńskich są nawet trzykrotnie bardziej narażeni na otyłość niż single. Takie wnioski płyną z analiz opublikowanych przez brytyjskie Biuro Statystyki Krajowej oraz czasopismo „Obesity Research”, i nie są to dane z internetowych memów, tylko z laboratoriów. Zanim pojawił się wspólny kredyt hipoteczny, wieczory z Netfliksem i miska chipsów, był czas na siłownię, bieganie o świcie i lżejszą kolację. A później? „Kochamy się takimi, jakimi jesteśmy”, prawda? Tyle że organizm nie zna się na romantyzmie – on zna się na bilansie energetycznym.
Co pokazują badania?
Mężczyźni w związku małżeńskim są trzykrotnie bardziej narażeni na otyłość niż ich samotni rówieśnicy – tak wynika z najnowszych analiz brytyjskich i europejskich baz danych zdrowotnych (np. Health Survey for England). U kobiet efekt „małżeńskiego przyrostu wagi” także występuje, ale jest mniejszy i bardziej zróżnicowany w zależności od wieku i jakości relacji. Po zawarciu małżeństwa zmienia się styl życia, spada aktywność fizyczna, rośnie spożycie kalorii, częściej pojawiają się tzw. wieczory kanapowo-serialowe i wspólne rytuały kulinarne, np. „nagradzanie się jedzeniem”.
Dlaczego tak się dzieje?
To z pozoru proste pytanie skrywa wiele możliwych odpowiedzi. Związek może przypominać pełne energii i witamin odżywcze smoothie, ale bywa też jak kebab zjedzony o północy – niby daje chwilową satysfakcję, lecz może skończyć się moralnym kacem. Na to, jak relacja wpływa na zdrowie i styl życia, oddziałuje szereg czynników. Należą do nich m.in. wypracowane przez partnerów metody rozładowywania stresu emocjonalnego, ich wiek i staż związku, domowa kultura kulinarna, podejście do aktywności fizycznej, podział ról rodzinnych, a także w późniejszych etapach – pojawienie się dzieci. Poniżej przyjrzyjmy się kilku głównym „zmiennym”.
Rodzaj relacji: wsparcie czy poligon?
Prawdziwym skarbem jest partner, który potrafi okazać wsparcie, zachęcić do ruchu, zaproponować wspólne gotowanie, zaparzyć dobrą herbatę. Ale są też związki, w których partner przypomina bardziej kaprala z czasów zasadniczej służby wojskowej: „Znów nie biegasz? Nie wstyd ci?”. W takich relacjach „spalanie” odbywa się głównie na poziomie nerwowym, a nie fizycznym.
Wiek i czas trwania związku
W pierwszych latach związku pary bardziej dbają o zachowanie szczupłej sylwetki, zdrowiej jedzą, mają więcej zapału do różnych aktywności. Jeden drugiemu chce się podobać. A po paru latach? Znane są wszystkie niedoskonałości drugiej strony, więc i sernik o północy przestaje być grzechem. Wraz z wydłużającym się czasem trwania związku rośnie tendencja do wybierania komfortu i relaksu, na przykład wspólnego oglądania seriali z przekąskami, kosztem aktywności fizycznej.
Kultura kulinarna i sportowa
To, co wynosimy z rodzinnych domów, ma ogromne znaczenie. Jeśli dla jednej osoby normą jest np. gotowanie na parze, a dla drugiej smażenie na smalcu, kompromisy mogą być trudne. Również wspólne podejście do ruchu ma znaczenie: niektóre pary świętują niedziele na rowerach, inne przy pierogach u teściowej. Związek z czasem przejmuje dominującą „kulturę domową”, która może sprzyjać zdrowiu albo rozleniwieniu.
Dzieci – słodki, choć wymagający, bonus do życia rodzinnego
Narodziny dziecka to niezwykłe wydarzenie, które przewraca życie do góry nogami, również to zdrowotne. Pojawia się chroniczne zmęczenie, brak czasu, stres i zredukowana ilość snu. W takich warunkach niełatwo o systematyczne treningi czy przemyślane planowanie posiłków. Siłownia schodzi na dalszy plan, zaś pierwszeństwo mają pieluchy, termometry i rytuał „zjeść cokolwiek w pięć minut”.
Jak temu zaradzić, czyli 5 sposobów, by miłość nie poszła w boczki
Gotujcie razem – zdrowo, kolorowo i z radością
Wspólne gotowanie zbliża. Zamiast więc zamawiać kolejną pizzę, spróbujcie razem przygotować coś lekkiego, np. sałatkę z pieczonym łososiem, curry warzywne czy domowe sushi.
Zorganizuj randkę w wersji active
Zamiast wylegiwać się godzinami na kanapie, wyjdźcie razem na spacer, rower, basen czy chociaż… do sklepu po warzywa. W parach łatwiej o motywację i systematyczność i trudniej też wykręcić się lenistwem.
Kontrolujcie kalorie, również te w kieliszku
Alkohol to cichy sabotażysta każdej diety. A że w parze pije się „dla towarzystwa”, łatwo stracić rachubę. Butelka wina raz w tygodniu? W porządku. Ale codzienne piwko plus niezdrowe przekąski to prosta droga do „miłości w rozmiarze XL”.
Idźcie razem na badania
Wielu panów unika lekarza jak ognia. A przecież wspólne umawianie się na badania profilaktyczne może stać się nową tradycją. Idźcie razem na badania! W końcu nic tak nie buduje zaufania, jak lipidogram badany ze swoją ukochaną połówką.
Motywacja zamiast oceniania
Zamiast mówić: „przytyłeś”, powiedz: „chodźmy razem na rower, bo chcę dłużej z tobą być”. Słowa mają moc – mogą zmotywować albo zniechęcić. Związek to nie konkurs piękności, ale partnerstwo w zdrowiu i w chorobie (choć lepiej w zdrowiu).
Nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, czy małżeństwo tuczy. Związek sam w sobie nie zmienia liczby kalorii w posiłku ani nie przesuwa kanapy bliżej lodówki. To nasze nawyki, te małe, codzienne wybory układają się w większy obraz: zdrowego życia we dwoje albo wspólnego dryfowania w stronę rozleniwienia. Ale właśnie w relacji tkwi ogromny potencjał. Bo nikt tak nie zmotywuje do zmiany stylu życia jak partner, który sam tę zmianę podejmuje. Wsparcie, wspólna aktywność, zdrowe jedzenie, odrobina uważności – to wszystko może zadziałać jak lek przeciwko „małżeńskim kilogramom”.
I nie, to nie miłość tuczy. Tuczy brak ruchu, nadmiar kalorii i codzienne wybory, które z czasem stają się nawykiem. A najlepszy prezent, jaki możesz podarować partnerowi (oraz sobie), to zdrowie, które przetrwa dłużej niż obrączka.
