Antybiotyki i antybiotykooporność

Antybiotyki i antybiotykooporność

„Mogą nadejść czasy, gdy penicylina będzie mogła być kupiona przez każdego w sklepie. Istnieje więc niebezpieczeństwo, że nieświadomy [...] człowiek będzie ją przyjmował w zbyt niskiej dawce i drobnoustroje poddawane nieodpowiednim dawkom leku staną się oporne" – A. Fleming, Penicillin, wykład podczas ceremonii wręczenia Nagrody Nobla, 11 grudnia 1945 r.

Antybiotyki stanowią ważną grupę leków we współczesnej medycynie, pomagają w leczeniu poważnych chorób i infekcji. Mimo ich skuteczności coraz więcej bakterii staje się odpornych na działanie antybiotyków wytworzonych w laboratorium. W odpowiedzi na to wyzwanie coraz więcej badań skupia się na poszukiwaniu alternatywnych źródeł antybiotyków – w tym ziół i roślin leczniczych. Z antybiotykami większość ludzi ma lub miało do czynienia. Aż trudno sobie wyobrazić  istnienie osoby, która nie zetknęła się z tą grupą leków. Dziś są one popularne i łatwo dostępne, a jeszcze 100 lat temu wiele chorób, które dzisiaj można łatwo wyleczyć za pomocą antybiotyków, było powodem masowych zgonów.

Antybiotyki – od tego się zaczęło

Nazwa „antybiotyk" po raz pierwszy została wprowadzona przez amerykańskiego mikrobiologa Selmana Waksmana w 1942 r. Wyraz ten wywodzi się ze słów: anti – „przeciw" i biotikos – „zdolny do życia".

Antybiotyki powstają dzięki żyjącym od milionów lat bakteriom i grzybom. To niesłychane, że już przed wiekami nasi przodkowie zaobserwowali relację między pleśnią a szybszym gojeniem ran. A jednak pierwszy antybiotyk przez zupełny przypadek wynalazł Alexander Fleming, który stosunkowo późno – bo dopiero w 1928 r. – odkrył hamujące działanie pleśni na bakterie gronkowca.

Dalsze prace Fleminga nad błękitną pleśnią zaowocowały wyekstrahowaniem penicyliny o silnym działaniu bakteriobójczym.


Marzeniem Fleminga było to, by penicylina stała się lekiem skutecznie zwalczającym poważne choroby powodowane przez bakterie, które dawniej zagrażały ludzkości. W 1938 r. dwaj naukowcy, Ernst B. Chain i Howard W. Florey, zainspirowani pracami Fleminga, wyizolowani penicylinę w czystej chemicznie postaci, za co cała trójka badaczy została uhonorowana Nagrodą Nobla.

Antybiotykooporność – duży problem

Antybiotyki zabijają drobnoustroje lub hamują ich rozmnażanie, ułatwiając organizmowi gospodarza (np. człowieka) opanowanie zakażenia. Obecnie wiele dawnych, groźnych chorób stanowi dla nas już niewielką, przemijającą przeszkodę. Jeśli antybiotyki będziemy stosować zgodnie z przeznaczeniem, we właściwy sposób, podczas infekcji bakteryjnej, oznaki choroby powinny ustąpić już po kilku dniach. Jednak aby antybiotyki mogły spełniać swoją funkcję, w żadnym wypadku nie powinny być nadużywane lub (co gorsza) stosowane na infekcje wirusowe albo profilaktycznie.

Jednym z problemów dzisiejszych czasów jest antybiotykooporność wynikająca z faktu, że tego typu leki ludzie zaczęli zażywać na „pierwszy lepszy” katarek. Tymczasem bakterie są inteligentne, uczą się rozpoznawać zagrożenie i wkrótce stają się odporne na antybiotyki. Jeśli antybiotyk nie zabije bakterii lub nie zahamuje ich namnażania, to o takim szczepie bakteryjnym można powiedzieć, że jest oporny na dany antybiotyk, a leczenie tego typu lekiem staje się nieskuteczne. W tym przypadku mamy do czynienia z antybiotykoopornością.

Antybiotyki przeznaczane do celów innych niż medyczne

Sporym problemem jest nadużywanie antybiotyków w celach innych niż takie, do których te leki są przeznaczone (cele medyczne) – w rolnictwie lub w przetwórstwie mięsnym.

Zbyt duży poziom antybiotyków w mięsie może zaburzyć działanie układu trawiennego, prowadząc do rozwoju chorób. Niestety, podobne praktyki są opłacalne finansowo dla producentów. Przeprowadzane kontrole ujawniły, że zwierzęta z hodowli przemysłowych, przeznaczone na mięso, na potęgę faszeruje się antybiotykami. Dzięki temu są one w stanie przetrwać znacznie dłużej w trudnych warunkach hodowlanych, bez dostępu do światła, świeżego powietrza i w ogromnym zagęszczeniu. Antybiotyki zapobiegają także przedwczesnej śmierci zwierząt. Ich tkanka mięśniowa tych osiąga nienaturalnie  duże rozmiary ku uciesze producentów,  bo przecież dzięki podobnym praktykom klienci mogą kupować dorodne, tłuste okazy, nabijając przy okazji kieszenie  wytwórcom mięsa.

Antybiotykami, w dużej mierze, zarządzają korporacje spożywcze, co prowadzi do niekontrolowanego zużywania ogromnych ilości tych leków poza sektorem medycznym. Leki te w olbrzymich ilościach trafiają do wód gruntowych, zanieczyszczają glebę, nasilając w ten sposób niekończący się łańcuch zanieczyszczeń. 

Niewiele trzeba, by w organizmie zdrowych zwierząt szybko wytworzyły się zdolne do przetrwania bakterie, które nabyły odporność na antybiotyki zawarte w paszach. Wraz z mięsem zwierzęcym bakterie dostają się do organizmu człowieka, mogąc wywoływać zakażenia trudne do zwalczenia ze względu na oporność. W leczeniu zwierząt hodowlanych często trudno jest określić odpowiednie dawki i zachować reżim podawania antybiotyków, co także sprzyja rozwojowi szczepów opornych.

Antybiotyki miały stać się potężną bronią służącą ochronie zdrowia ludzi, jednak masowe wykorzystywanie ich do innych celów przyczynia się dzisiaj do zmniejszania skuteczności antybiotyków jako leków. Według raportu WHO, jeśli w tym tempie do 2050 r. będzie wzrastać liczba zakażeń bakteryjnych opornych na antybiotyki, będą one częstszą przyczyną zgonów niż nowotwory.

Roślinne antybiotyki – nasz ratunek

Bardzo obiecująca jest rola roślin, które ewolucyjnie wykształciły w sobie własne mechanizmy obronne – w końcu chore rośliny nie pójdą do szpitala, zatem nauczyły się wytwarzać własne leki. W naturalnym antybiotyku zachodzą mechanizmy, dzięki którym patogen zginie, zanim zdąży wypracować własny mechanizm obronny. W roślinie zachodzi synergia naturalnych substancji fitochemicznych. Z kolei syntetyczny antybiotyk, z apteki, z reguły zbudowany jest z jednego związku. Dla patogenów chorobotwórczych nie stanowi problemu wykształcenie oporności na dany syntetyczny lek.

Jeśli więc organizmy chorych ludzi już nie reagują na syntetyczne antybiotyki, tu pojawia się nadzieja w ich naturalnych, roślinnych odpowiednikach.

Lekooporne choroby można leczyć w naturalny sposób, przy czym zawsze trzeba liczyć się z tym, że ma się do czynienia z wysoce patogenną infekcją mikrobiologiczną. Dlatego leczenie za pomocą surowców roślinnych powinno być precyzyjnie zaprojektowane, zdecydowane i trwające nieprzerwanie aż do momentu wyleczenia. Istotna jest wiedza na temat dawkowania leku oraz znajomość własnego ustroju. Zawsze warto temat skonsultować z dobrym zielarzem lub naturoterapeutą. Jeśli na pewne choroby nie działają żadne leki syntetyczne, cóż szkodzi spróbować w inny sposób…

Opracowanie Agata Majcher

Inne wpisy w tej kategorii

Walory zdrowotne topinamburu

2024-06-12

Walory zdrowotne topinamburu

Jedną z mało popularnych roślin, jeśli chodzi o znajomość właściwości zdrowotnych, której warto przyjrzeć się bliżej jest topinambur, czyli inaczej słonecznik bulwiasty. Sprawdź, co kryje w sobie.

Czytaj dalej

Diagnoza z twarzy

2024-06-05

Diagnoza z twarzy

W ajurwedzie obraz całego człowieka daje niesamowite możliwości diagnostyczne. Sprawdzamy jakie sekrety kryje nasza twarz.

Czytaj dalej

Wartości odżywcze warzyw i owoców w zależności od koloru

2024-06-04

Wartości odżywcze warzyw i owoców w zależności od koloru

Rośliny poszczególnych grup kolorystycznych różnią się zawartością składników odżywczych oraz związków fitochemicznych. Kolor informuje nas też o zawartości pewnych składników leczniczych. Sprawdź.

Czytaj dalej

Techniki samouzdrawiania przy przewlekłym stresie

2024-05-28

Techniki samouzdrawiania przy przewlekłym stresie

Stres przewlekły wydaje się być już pewną stałą cechą współczesnych cywilizacji. Czy możemy się jeszcze przed nim ustrzec? Czy istnieje możliwość pozbycia się stresorów z naszego życia?

Czytaj dalej

Jelita – nasz drugi mózg

2024-05-22

Jelita – nasz drugi mózg

Jelita nazywane są naszym „drugim mózgiem”. Gdy niedomagają, odbija się to negatywnie na całym organizmie. Sprawdź jak.

Czytaj dalej