Jak zgubiłam szaleństwo i jak znalazłam spokój w sobie...

Autor : Marzena Surmińska

Marzena Surmińska – psycholog, psychodietetyk, absolwentka Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS. Z powodzeniem łączy najnowszą wiedzę z psychologii i psychodietetyki z najstarszym systemem medycznym, czyli ajurwedą. Zakochana w podróżach do Azji i azjatyckim jedzeniu. Pasjonatka tajników długowieczności i ajurwedy, którą od wielu lat z powodzeniem praktykuje na sobie. Wybiera zdrowy styl życia, woli profilaktykę niż leczenie. Wierzy, że: „żaden lek nie zastąpi zdrowego odżywiania, natomiast zdrowe odżywianie może zastąpić wiele lekarstw”. Urodzona w 1967 r. Trzy lata temu skończyła 50 lat i, jak sama twierdzi: „nigdy nie była szczęśliwsza niż teraz”.

Cena brutto 32,00 zł

Wybierz wariant

  • Dostępność:
  • dużo

Wysyłka od: 5.00 zł

Ta książka to nie jest powieść, którą się czyta lekko i przyjemnie. Jest to w stu procentach prawdziwa historia bez retuszu opisująca kilka lat urwanego życia, pisana w trakcie trwania terapii zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych, lęków, fobii, ataków paniki, myśli samobójczych i silnej depresji, którą autorka przeszła około 20 lat temu, z której wyszła i która nigdy nie wróciła.

Jak tego dokonała? Co czuła? Dlaczego tak długo pisała?

Swoje notatki zaczęła spisywać ponad 13 lat temu, będąc już (po własnej psychoterapii) studentką psychologii. Skąd pomysł na studiowanie psychologii i czy był on dobry? To też będzie wyjaśnione. Wszystkie opisywane wydarzenia miały miejsce w życiu autorki, nie ma tu żadnej literackiej fikcji, nie ma koloryzowania ani upiększania. Jest chaos. Ale właśnie ten chaos był wtedy w jej głowie. Skąd to się wzięło? Co mogło być przyczyną? Całość autorka potraktowała jako uzupełnienie psychoterapii – jako swoją autoterapię. I chyba to był strzał w dziesiątkę. Bardzo chciała wyzdrowieć i wyzdrowiała. A teraz tymi wszystkimi swoimi traumatycznymi przeżyciami chce się podzielić z innymi. Być może dać nadzieję na lepsze jutro osobom, które w tej chwili cierpią zamknięte w swoich umysłach – tak jak ona kiedyś cierpiała, siedząc w bezruchu, po ciemku, skulona jak zając i nieczekająca na nic. Wtedy każdy kolejny dzień bolał bardziej, a noc nie przynosiła ukojenia.

Sama autorka powiedziała, że: „jeżeli moja historia sprowokuje choć jedną osobę, by zawalczyła o siebie, to będę wiedziała, że było warto przejść to dziadostwo, spisać i opublikować, bo każdy ma jakąś ranę, która boli, gdy zawieje TEN wiatr”. Ten do bólu prawdziwy dokument może w końcu przełamie tabu milczenia, że depresja czy nerwica to nie wstyd, choć autorka sama długo trwała w milczeniu.

Gdzie znalazła spokój i ukojenie? O tym też będzie.

Kto wie, może ktoś podąży ścieżką autorki, a może jedynie się zainspiruje i znajdzie własną drogę? Najważniejsze, by się nigdy nie poddawać, by spróbować, by zrobić pierwszy krok, żeby zacząć rozmawiać, bo zawsze lepiej coś zrobić i najwyżej żałować, niż nie zrobić i na pewno żałować – to motto towarzyszy autorce każdego dnia. To niesamowita publikacja, którą powinna przeczytać nie tylko osoba cierpiąca, ale również jej najbliżsi. Jak postępować, jak się zachowywać, pouczać, ganić, czy może przytulić kogoś, kto właśnie przechodzi atak paniki? 

Wymiary: 145×205 , oprawa miękka, stron 273

Opinie (0)

Dodaj opinię

Oceniasz jako:

Powiązane artykuły na blogu