Kontrolowany lot w otchłań

Kontrolowany lot w otchłań

Najciemniejsza godzina jest tuż przed świtem. I wtedy naprawdę zaczynają się kłopoty.


Poprzednie moje artykuły dotyczyły spadku naszej zbiorowej inteligencji oraz sposobów, w jakie programowanie epigenetyczne prawdopodobnie pogorszy ten negatywny trend. Inne artykuły dotyczyły naszego pogarszającego się stanu zdrowia psychicznego oraz rosnącej fali zaburzeń lękowych i chorób depresyjnych. Nieelity są miażdżone, zaufanie konsumentów do producentów jest na najniższym poziomie w historii (1), a śmierć z rozpaczy i liczba samobójstw – na najwyższym (2).


Jeśli przebieg niedawnej katastrofy lotniczej w Chinach zostanie potwierdzony (3) [chodzi o katastrofę lotniczą Boeinga 737 z dnia 21 marca 2022 roku, w której zginęły 132 osoby – przyp. red.], okaże się, że samobójstwo pilota jest obecnie główną przyczyną śmierci w lotnictwie cywilnym (4). Jednak niezależnie od tego, czy lecisz, czy nie, jeśli żyjesz we współczesnym społeczeństwie – masz dużą szansę, że zmierzasz do twardego lądowania.

Znaczna liczba nowych dowodów sugeruje, że w tych populacjach, które nie stosują już tradycyjnej diety, nasilenie chorób psychicznych prawdopodobnie przyczyni się do jeszcze bardziej gwałtownego spadku naszego (i tak już niskiego i upadającego) zbiorowego IQ, ponieważ predysponuje to do demencji.

W największym z badań dotyczącym tego zagadnienia wzięło udział 1,7 miliona osób, co stanowi 1/3 całej populacji Nowej Zelandii. Choroby psychiczne w wywiadzie wiązały się z ok. 4-krotnie większym ryzykiem zachorowania na otępienie w późniejszym życiu – średnio o 5,5 roku wcześniej niż u osób bez chorób psychicznych w wywiadzie (5).


Mniejsze badanie kliniczno-kontrolne z Oz dało podobne wyniki (6). Autorzy podsumowali: „Ciężka depresja, zaburzenia lękowe, choroba afektywna dwubiegunowa, schizofrenia i uzależnienie od alkoholu (leczone przez specjalistów w placówkach psychiatrycznych) w średnim wieku są ważnymi czynnikami ryzyka demencji w późnym wieku”.


Ten sam wniosek dotyczył trzeciego badania, tym razem w Norwegii. Naukowcy obserwowali 30 000 Norwegów przez średnio 27 lat i odkryli, że historia choroby psychicznej w średnim wieku zwiększa ryzyko rozwoju demencji o ok. 50 proc. (7).


Jednym ze złoczyńców jest tutaj przewlekły stres.


Kortyzol, hormon stresu, w wysokich dawkach staje się neurotoksyczny (8). Wysoce stresujące doświadczenia dramatycznie przyspieszają starzenie się mózgu (9), dlatego przewlekły stres prawdopodobnie zwiększa ryzyko choroby Alzheimera (8, 10, 11). Ponieważ zarówno zaburzenia lękowe, jak i choroby depresyjne (oraz bezdech senny) objawiają się utrzymującym się podwyższeniem poziomu kortyzolu, zapewnia to jedno wiarygodne powiązanie między tymi stanami a demencją. Brak ksenohormetyków pochodzenia roślinnego w dzisiejszej diecie wysokoprzetworzonej może się przyczyniać do naszego kryzysu. Okazuje się, że — w przypadku zagrożenia i pogorszenia kondycji środowiska — rośliny są w stanie produkować substancje, które przygotowują je na czynniki stresogenne, właśnie tzw. ksenohormetyki.


Schizofrenia jest również powiązana z podwyższonym poziomem kortyzolu (12, 13), ale zwiększone ryzyko otępienia związanego z tym schorzeniem ma prawdopodobnie więcej wspólnego z przewlekłym stosowaniem leków neuroleptycznych (14), z których wiele medykamentów jest neurotoksycznych (13,12). Z kolei związek między alkoholizmem a demencją jest oczywisty.


Biorąc pod uwagę dzisiejszy przerażający stan zdrowia publicznego, przytłaczająca społeczna potrzeba leczenia/samoleczenia alkoholem, lekami przeciwdepresyjnymi, uspokajającymi (15, 16) i amfetaminą (17), a także lekami przeciwpadaczkowymi, przeciwmuskarynowymi [stosowanymi w leczeniu objawów związanych z fazą gromadzenia moczu – przyp. red.] i przeciwparkinsonizmowi (18) – z których wszystkie są powiązane z neurotoksycznoscią i demencją – sprawia, że coraz więcej ludzi pogrąża się w otchłani poznawczej.


Niedawna decyzja amerykańskiej grupy zadaniowej ds. usług prewencyjnych, aby przebadać wszystkich dorosłych pod kątem lęku i wszystkie dzieci pod kątem depresji, nawet jeśli nie mają żadnych objawów (19), stworzy ogromną nową falangę uzależnionych/zniewolonych klientów dla Big Pharmy i obniży zbiorowe IQ o następne kilka procent.


Zastanawiam się jednak nad schizofrenią. Chiński zespół naukowców niedawno odkrył, że liczba przypadków schizofrenii wzrosła o prawie 50 proc. w latach 2011–2015 (20). Chiny plasują się w połowie światowej tabeli ligowej narodów (21, 22) i może to być reprezentatywne dla szerszego trendu, ale szybkość i rozmiar wzrostu wskazują bardziej na artefakt diagnostyczny.
Nie ma zbyt wielu dobrych danych, które by to potwierdziły lub pozwoliły nam rozwikłać bardzo różne wskaźniki schizofrenii zgłaszane w różnych krajach (21, 22). W rzeczywistości kwestie te mogą nigdy nie zostać w zadowalający sposób potwierdzone, między innymi ze względu na uprzedzenia kulturowe i polityczne oraz różną skuteczność systemów zgłaszania (23).


Niemniej jednak podejrzewam, że wskaźniki zachorowalności na schizofrenię naprawdę rosną z powodu naszego ogólnie pogarszającego się stanu zdrowia. Zapomnij o zmiennych genetycznych, które nie są dobrze zdefiniowane i nie są szczególnie zmienne. Dostępne czynniki ryzyka, takie jak: otyłość matki w czasie ciąży, przedwczesny poród i prawdopodobnie dysbioza [zaburzenia flory bakteryjnej i grzybiczej zamieszkującej jelita – przyp. red.] są w dużym stopniu związane z dietą oraz stylem życia i zdecydowanie rosną (24, 25).


Naukowcy wykazali już, że wysoko przetworzona, prozapalna dieta zaburza normalny rozwój mózgów niemowląt w macicy, czyniąc je podatnymi na problemy neurorozwojowe.


Nowe badania przedkliniczne sugerują, że zmiana „okablowania” neuronów wywołana dietą może również sprawić, że te dzieci będą bardziej podatne na: lęki, depresję i schizofrenię w późniejszym życiu (26, 27). Jeśli okaże się to istotne klinicznie, demencja będzie jeszcze bardziej rozpowszechniona w następnym pokoleniu.

Związek między zaburzeniami neurorozwojowymi a demencją jest szczególnie skomplikowany.


W jednym bardzo dużym szwedzkim badaniu stwierdzono, że rodzice dziecka z ADHD mają o 34 proc. wyższe ryzyko demencji i o 55 proc. wyższe ryzyko choroby Alzheimera (28). Ponieważ największe badania GWAS nie były szczególnie produktywne, wyniki te wskazują na wspólne czynniki związane ze stylem życia, takie jak: otyłość, stres, cukrzyca i przewlekłe stany zapalne (29–31). Gwałtownie narastające zaburzenia neurorozwojowe (32–34) mogą zatem być kolejną oznaką nadchodzących chorób neurodegeneracyjnych.


Dzisiejszy niezdrowy styl życia uszkadza dorosłe mózgi również na inne sposoby. Niski i malejący poziom aktywności fizycznej (35) skutkujący słabą wydolnością krążeniowo-oddechową stanowi kolejny modyfikowalny i rosnący czynnik wywołujący demencję (36–39). Podobnie jak nasza wysoko przetworzona dieta (40–43) i wynikające z niej epidemie otyłości i cukrzycy wśród dorosłych (44, 45).


Lockdowny związane z COVID-em, które spowodowały przewidywalny wzrost zachorowań na cukrzycę (46, 47), zapewnią kolejne strącenie w dół. Następna generacja prawdopodobnie będzie jeszcze bardziej dotknięta.


Niedawne dowody na znacznie spowolniony rozwój werbalny, motoryczny i ogólny rozwój poznawczy u dzieci urodzonych podczas izolacji są głęboko niepokojące. Czy te dzieci, których wyniki poznawcze spadły o oszałamiające 2 odchylenia standardowe (48), kiedykolwiek nadrobią zaległości? Niemal na pewno wcześniej zaczną chorować (45, 49, 50), przy czym osoby już znajdujące się w niekorzystnej sytuacji zostaną najbardziej dotknięte (48, 51).


Do tego dochodzi izolacja społeczna, która kwitnie na Zachodzie z powodu złej polityki i naszej obsesji na punkcie „e-rzeczy” (52). Izolacja wiąże się ze zwiększonym o 30 proc. ryzykiem udaru mózgu (53) i o 50 proc. zwiększonym ryzykiem demencji (54, 55). Przyczyną jest prawdopodobnie przede wszystkim izolacja -> stan zapalny -> udar i demencja, ale istnieje również odwrotność sytuacji.


Te negatywne tendencje wyjaśniają, dlaczego pomimo niedawnej pozytywnej i jednorazowej poprawy spowodowanej zaprzestaniem palenia i kampaniami mającymi na celu obniżyć u ich odbiorców ciśnienie krwi (56), grupy ekspertów przewidują, że liczba przypadków demencji potroi się do 2050 r. (57). Uważam, że jest to ostrożny szacunek, ponieważ musimy również wziąć pod uwagę „siwienie” istoty szarej [jedna z dwóch podstawowych tkanek tworzących układ nerwowy – przyp. red.] spowodowane: spadkiem współczynnika dzietności, złą genetyką i rosnącym spożyciem ultraprzetworzonej żywności.


Od 1950 roku globalna mediana wieku wzrosła z 25 do 33 lat (58). Oznacza to, że koszty opieki zdrowotnej rosną (58, 59), a mózgi, na poziomie populacji, zsuwają się dalej w dół po skośnym poziomie poznawczym związanym z wiekiem.


Są jeszcze dwa niewygodne tematy, z których pierwszy to dryf ewolucyjny.


Wiktoriański polityk Francis Galton zauważył, że osoby o wyższej inteligencji inwestowały średnio więcej czasu i energii w zajęcia intelektualne, a mniej w łączenie się w pary i prokreację, i przewidział, że inteligencja spadnie z czasem w każdej populacji, która nie będzie aktywnie wybierać drogi wzmacniania inteligencji (60). Jak wiedzą miłośnicy kina, teoria ta stała się podstawą filmu Idiokracja z 2006 roku.


Satoshi Kanazawa z LSE ostatnio przeszedł pewną drogę do potwierdzenia hipotezy Galtona (61), podobnie jak inni naukowcy, w tym genialnie ekscentryczny ekolog i psycholog ewolucyjny Michael Woodley z Menie. [Hipoteza Galtona – ludzie o lepszej pozycji społecznej i ekonomicznej wykazywali większe oznaki inteligencji niż reszta – przyp. tłum.].


Woodley i jego współpracownicy odkryli, że proste czasy reakcji wzrokowych (dobry, przybliżony test zdolności mózgu do przetwarzania informacji) stopniowo spowalniają od XIX wieku (62), podobnie jak użycie trudnego słownictwa. Odnotowali również, że wyniki pamięci roboczej spadają od lat 30., rozpoznawanie ostrości kolorów – od lat 80., a zdolność mentalnej rotacji 3D – od lat 70 (63).


Efekt Flynna został wysunięty jako kontrargument, ale Richard Lynn rozwiązał ten problem, proponując, że rzeczywisty postępujący spadek średniej inteligencji populacji jest maskowany przez szkolenie. Innymi słowy: ogólna jakość maszynerii neuronalnej może się pogarszać, ale nauczanie/szkolenie tworzyło ulepszenia w wynikach, które były w stanie przezwyciężyć ten spadek, przynajmniej na krótką metę. Lynn przewidział, że efekt Flynna wkrótce się odwróci i rzeczywiście wydaje się, że tak się dzieje (64–66).


Lynn został ekskomunikowany, ale trudno jest sprzeciwić się jego nauce i niemożliwym jest przeciwdziałanie delikatnemu ewolucyjnemu prądowi dążącemu w dół w naszych coraz bardziej zaćmionych głowach. Tym bardziej jest więc powód, by poznać drugi niewygodny temat… to nasz pogarszający się stan odżywienia.

Tania i uzależniająca przemysłowa żywność dominuje w naszej diecie (67, 68), a jej neurotoksyczne działanie napędza pandemię demencji jeszcze szybciej (68–76).


Wśród 15 105 osób śledzonych w trwającym obecnie 14 lat badaniu podłużnym ELSA-Brasil ci, którzy spożywali największe ilości ultraprzetworzonej żywności, mieli o 28 proc. szybsze tempo globalnego spadku funkcji poznawczych i o 25 proc. szybsze tempo spadku funkcji wykonawczych w porównaniu z tymi, którzy jedli jej najmniej (76).


Ponieważ Stany Zjednoczone i Wielka Brytania jedzą najbardziej przetworzoną „żywność” (77), możemy się spodziewać, że demencja najbardziej dotknie te kraje – widać to w dyskursie publicznym. Australia, wiele krajów Ameryki Południowej i większość Europy Zachodniej również zostaną poważnie dotknięte.


Nie wspomniałem nawet o telewizji i jej potomstwie, czyli mediach społecznościowych, które dodatkowo przyczyniają się do naszego osłabienia umysłowego (78), podobnie jak spadający poziom aktywności fizycznej (79).


Jest tak wiele czerwonych flag. Krajobraz zdrowia publicznego to morze czerwonych flag. Większość wskaźników zdrowotnych znajduje się w trendzie spadkowym. Kiedy opieka zdrowotna znajduje się w uścisku całkowicie skorumpowanego przemysłu farmaceutycznego, rażąco źle ukierunkowanego zawodu lekarza i moralnie zbankrutowanego systemu politycznego, złe zdrowie publiczne jest tego wynikiem

Czy ten spadek zatrzyma się dopiero wtedy, gdy każdy mężczyzna, każda kobieta i każde dziecko staną się zależni od lekarza? Kiedy skończą się pieniądze w Imperium Kłamstw? A może wystarczająco dużo ludzi obudzi się z farmaceutycznego zaklęcia, by w końcu zdać sobie sprawę, że leki nie działają (80–83) i że dobre zdrowie publiczne można osiągnąć tylko poprzez łańcuch pokarmowy?


Panie i Panowie, rozpoczęliśmy zejście w otchłań. Jeśli nie jest to miejsce, do którego zmierzasz, poświęć chwilę na zapoznanie się z instrukcjami bezpieczeństwa zawartymi w mojej książce pt. Dobre odżywianie twoim najlepszym lekarstwem, zmień swoją ścieżkę żywieniową i zabezpiecz swoje komórki mózgowe (91).


Bibliografia dostępna na stronie autora: https://drpaulclayton.eu/blog/controlled-flight-into-terrain/

prof. Paul Clayton

Inne wpisy w tej kategorii

Jelita – nasz drugi mózg

2024-05-22

Jelita – nasz drugi mózg

Jelita nazywane są naszym „drugim mózgiem”. Gdy niedomagają, odbija się to negatywnie na całym organizmie. Sprawdź jak.

Czytaj dalej

Co warto wiedzieć o cynku

2024-05-21

Co warto wiedzieć o cynku

Gdyby zrobić ranking składników pokarmowych najważniejszych dla zdrowia człowieka, to na szczycie tej listy znalazłby się cynk. Związek dość mało znany. Chcesz go poznać?

Czytaj dalej

Żywienie makrobiotyczne według Jewgienija Lebiediewa

2024-05-14

Żywienie makrobiotyczne według Jewgienija Lebiediewa

Leczenie alternatywne zdobywa ostatnimi laty coraz więcej zwolenników. Niezwykle dużą skutecznością w leczeniu poważnych chorób ma żywienie makrobiotyczne autorstwa Jewgienija Lebiediewa. Sprawdź.

Czytaj dalej

Apiterapia – leczenie produktami pochodzącymi od pszczół

2024-05-09

Apiterapia – leczenie produktami pochodzącymi od pszczół

Apiterapia jest metodą leczenia za pomocą różnych produktów, które są wytwarzane przez pszczoły. Wykorzystuje się nie tylko miód, ale także jad pszczeli oraz propolis. Zobacz jak działa.

Czytaj dalej